Dźwięk
Artykuł
Pawel Pilarczyk, Wtorek, 11 września 2001, 09:17
Singapurska firma Creative Labs jest od wielu lat wiodącym producentem pecetowych kart muzycznych. Każdy zna nazwę Sound Blaster, którą noszą wszystkie "dźwiękówki" Creative. Najnowszym członkiem tej licznej rodziny jest Sound Blaster Audigy, następca Live!. Co nowego wnosi w świat muzycznych możliwości blaszaków? Przekonajmy się!


Historia w skrócie

Nie wszyscy może zdają sobie z tego sprawę, ale linia kart muzycznych Sound Blaster ma już ponad 12 lat, a sama firma Creative Labs - równo 20! Firmę założył w 1981 roku w Singapurze niejaki Sim Wong Hoo. W zasadzie pierwszą kartą muzyczną, która znalazła wsparcie w wielu grach, był CMS - Creative Music System, 12-głosowa karta stereofoniczna pokazana w 1987 roku. Jednak pierwszy Sound Blaster pojawił się dopiero dwa lata później, w 1989 roku. Urządzenie zbudowane było na bazie prostego, 3-operatorowego syntezatora FM (Frequency Modulation - modulacji częstotliwości), zdolnego generować jednocześnie 11 głosów. Sound Blaster był w pełni kompatybilny z popularną wtedy kartą - AdLib, z tym że nowością w SB była obecność pojedynczego (a więc monofonicznego), 8-bitowego przetwornika cyfrowo-analogowego (DAC - Digital to Analog Converter) oraz analogowo-cyfrowego (ADC - Analog to Digital Converter). Karta górowała zatem nad AdLibem możliwością odtwarzania w grach digitalizowanych (a więc uprzednio nagranych przy użyciu np. mikrofonu) efektów specjalnych, co zbliżało SB do możliwości dźwiękowych Amigi (chociaż ta posiadała aż cztery 8-bitowe przetworniki DAC).

Kolejne dwa lata później, w 1991 roku, pojawił się Sound Blaster Pro, który wyposażono w 22-głosowy syntezator FM, a także podwójne przetworniki DAC i ADC. Tym samym SB Pro przewyższał poprzedniego Sound Blastera o dość istotną funkcję - stereofonię.

W 1992 roku Singapurska firma zaprezentowała kartę Sound Blaster 16, zbudowaną w oparciu o ten sam syntezator FM, jaki znajdziemy na SB Pro, jednak z 16-bitowymi przetwornikami DAC i ADC. Oznaczało to po raz pierwszy możliwość nagrywania i odtwarzania na domowych pecetach w pełni stereofonicznego i 16-bitowego dźwięku o częstotliwości próbkowania 44,1 kHz, co odpowiadało jakości uzyskiwanej z płyt CD. Sound Blaster 16 doczekał się także wersji zwanej Sound Blaster 16 ASP, która była wyposażona w procesor sygnałowy umożliwiający karcie zapis w czasie rzeczywistym dźwięku z czterokrotną kompresją. Dla linii SB 16 Creative wprowadził także niewielką przystawkę (daughtercard - "matkę-córkę") - Waveblaster - a więc syntezator wavetable (oparty na tablicy fal). Syntezatory wavetable odtwarzają muzykę zapisaną w plikach SMF (Standard MIDI File), popularnie zwaną po prostu "MIDI" (nie mylić z interfejsem MIDI!) przy użyciu próbkowanych instrumentów, a nie syntetycznych. Różnica w brzmieniu między syntezą FM a Wavetable jest naprawdę kolosalna.

Waveblaster miał 4 MB własnej pamięci ROM, w której przechowywał próbki kompletu instrumentów zgodnie ze standardem General MIDI (GM). Niestety sama przystawka kosztowała drugie tyle, co cały Sound Blaster 16 ASP. A pieniędze były niemałe. Pamiętam, jak bodajże w 1993 roku mój znajomy (Jadoone, pozdrowienia! :-)) zakupił kartę SB 16 ASP za... 6 milionów złotych (wtedy takimi wartościami się operowało), a drugie 6 milionów wydał na Waveblastera. Ja w tym czasie byłem posiadaczem pierwszego, monofonicznego Sound Blastera, którego nabyłem na początku 1992 roku za ponad 2,5 miliona złotych :)

W 1994 roku głośno zrobiło się o kartach GUS (Gravis UltraSound) kanadyjskiej firmy Advanced Gravis. Były to pierwsze niedrogie (cenowo porównywalne z SB 16 ASP) karty dźwiękowe wyposażone w syntezatory oparte na tablicy fal (Wavetable), ale wyposażone w pamięć RAM, nie ROM. Standardowo GUS posiadał zaledwie 256 kB pamięci, jednak można ją było rozszerzyć do 1 MB.

Ogromną zaletą GUS-a była sprzętowa możliwość odtwarzania jednocześnie aż 32 dowolnych, 16-bitowych plików cyfrowych. Dla porównania Amiga odtwarzała maksymalnie 4 8-bitowe pliki. Dlatego świat oszalał na punkcie GUS-a i ludzie lawinowo zaczęli pozbywać się swoich Sound Blasterów i kupować karty UltraSound. Creative długo nie czekał. W tym samym roku wprowadził na rynek kartę AWE32, również wykorzystującą syntezator Wavetable do otwarzania muzyki .MID. AWE32 potrafił jednocześnie odtwarzać brzmienie 32 instrumentów, które przechowywał we własnej pamięci RAM. Pamięć tę rozszerzało się poprzez obsadzanie dwóch slotów pamięci SIMM (krótkich, 36 pinów), które wlutowane były na karcie.

W 1996 roku pojawił się następca AWE32, karta AWE64. Dysponował już 64-głosową polifonią, jednak tylko 32 głosy generował sprzętowo, a pozostałe 32 - programowo.

Prawdziwy przełom nastąpił w 1998 roku, kiedy Creative zaprezentował kartę muzyczną Sound Blaster Live! (wykrzyknik jest częścią nazwy). Sercem tej niewielkiej, PCI-owej karty, był procesor dźwiękowy EMU10K1, zaprojektowany przez firmę Ensoniq (kupioną przez Creative). Układ ma architekturę cyfrowego procesora sygnałowego (DSP - Digital Signal Processor) i - wedle jego twórców - dysponuje mocą 2000 MIPS (milionów operacji na sekundę). EMU10K1 potrafi sprzętowo generować efekty dostępne wcześniej tylko na kartach półprofesjonalnych i profesjonalnych: pogłos, echo, naginanie częstotliwości itp. EMU10K1 to zarazem syntezator wavetable charakteryzujący się 64-głosową polifonią (z możliwością rozszerzenia jej drogą programową do nawet 1024 głosów).

Wraz z Sound Blasterem Live! pojawiło się nowe pojęcie - EAX. EAX (Environmental Audio Extensions, środowiskowe rozszerzenia audio) to zestaw bibliotek rozszerzających interfejs DirectSound o możliwość dodawania do odtwarzanego dźwięku charakterystyki środowiska. Mówiąc prostym językiem, EAX umożliwia dodawanie do dźwięku jednego z kilkunastu predefiniowanych efektów, jak echo, pogłos, auto wah, dystorcja itp.

Procesor EMU10K1 nie był jednak pozbawiony wad. Efekty środowiskowe potrafił mapować albo na wszystkie źródła dźwięku jednocześnie (MIDI, Wave, CD Audio, Line In itd.), albo na jedno, wybrane źródło. Przy odtwarzaniu muzyki MIDI pogłos karty SB Live! potrafią mapować również tylko dla wszystkich 64 kanałów. Dla porównania, procesor Dream SAM9407 (obecny na takich kartach, jak MaxiSound HomeStudio, Terratec EWS64XL czy Hoontech Sound Track 128) potrafi generować efekty DSP dla każdego niezależnego kanału lub źródła dźwięku oddzielnie.

Inną wadą EMU10K1 było to, iż operował on wyłącznie na dźwięku o częstotliwości 48 kHz, a by móc odtwarzać próbki o innych częstotliwościach (a więc najpopularniejszej 44100 Hz, a także 32000, 22050 i 11025 Hz), musiał stosować przetwornik (Sample Rate Converter).

Wszystkie te cechy sprawiały, iż Sound Blaster Live! okazał się świetnym rozwiązaniem do gier, jednak zupełnie nie nadawał się do rozwiązań pół- i profesjonalnych.

Rynek bardzo ciepło przyjął jednak serię SB Live!, także dzięki świetnemu marketingowi Creative, więc firma przez kolejne trzy lata wypuszczała kolejne odmiany Live!, oparte wciąż na układzie EMU10K1, a różnicące się w zasadzie drobnymi detalami i nowym oprogramowaniem.

Po trzech latach trzeba było jednak zaprezentować znudzonemu Live!-em światu coś nowego. Nowa karta ma nowy, znacznie silniejszy procesor dźwiękowy i wbudowany kontroler FireWire (IEEE 1394). Karta otrzymała także nową nazwę - Sound Blaster Audigy.

Ocena artykułu:
Ocen: 1
Zaloguj się, by móc oceniać
*Konto usunięte* (2003.01.10, 13:06)
Ocena: 0
Poniewaz jestem muzykiem dla mnie dzwiek musowo musi byc wysokiej jakosci. Powyzej opisywana karta spelnila moje oczekiwania w 100% i nie zamienilbym jej na inna (chyba ze na Audigy 2:)



Przy testach kart muzycznych trzeba brac takze pod uwage glosniki/sluchawki na ktorych sie testuje. Przykladowo karta na sluchawkach PHILIPS brzmi jak normalna karta, tyle ze szumy nie wystepuja. Natomiast na Sennheiserah karta powala czystoscia dzwieku. Dzwiek jest bardzo bogaty obfity w basy wszystko jest takie jak byc powinno. Podobnie jest z glosniczkami. Sluchajac na zwyklych geniusach za 30 zl nie odczuwamy roznic w karcie muzycznej (np. miedzy Live a Audigy nie widac roznicy). Zmienia sie to gdy zamieniamy zestaw glosnikow na Creative Inspire 6700 lub 5300. Wtedy podczas ogladania filmu mozna czasem podskoczyc:) Muzyka brzmi przepieknie (oczywiscie nie mozemy tego porownac ze sprzetami wysokiej klasy hi-fi np. Denon).



Ogolnie rzecz biorac moge sie zgodzic z autorem ze pozycjonowanie dzwieku 3D na sluchawkach nie jest zbytnio dopracowane. Jednak gdy odsluchujemy juz na zestawach Inspire - gesia skorka gwarantowana.



Ze wzgledu na cene teej karty: 299 zl (OEM) mysle ze warto polecic jej ludziom ktorzy doceniaja dobry dzwiek.



Ja jestem baaardzo zadowolony.
pila (2003.01.19, 20:34)
Przypominam, że artykuł powstał we wrześniu 2001, kiedy to Audigy kosztował blisko 1000 zł. A co do Inspire 6700 - mam to w testach i... porażka. Szczególnie subwoofer, ale satelitki też są cieniutkie - mam wrażenie, że dźwięk, jaki się z nich wydobywa, jest jakiś taki niepełny, pozbawiony wysokich tonów. Na pewno nie podobają mi się te głośniki.
Yab (2005.08.02, 17:46)
Ocena: 0

0%
hehe fajna data publikacji artykulu
Kowal (2005.08.02, 18:08)
Ocena: 0

0%
CYTAT(Yab @ Aug 2 2005, 17:46)
hehe fajna data publikacji artykulu



archeolog ?? smilies/szczerbaty.gif
CarnAge (2005.08.29, 06:52)
Ocena: 0

0%
noo to skoro już odkopaliście... smilies/Up_to_something.gif
Szelo (2007.02.21, 15:20)
Ocena: 0

0%
CYTAT(Yab @ 2 sierpnia 2005, 16:46) <{POST_SNAPBACK}>
hehe fajna data publikacji artykulu

btw. To nie jest czasem najstarszy temat na labie? (smilies/szczerbaty.gif) Tylko jakim cudem powstał rok wcześniej niż założono forum? smilies/tongue.gif
=-Mav-= (2007.02.21, 15:26)
Ocena: 0

0%
Piła zdaje się wcześniej dorzucił kilka artykułów z poprzedniego portalu w którym pisał.
Szelo (2007.02.21, 15:29)
Ocena: 0

0%
No to wszystko wyjaśnia. Sory za wykop smilies/smile.gif
grzempek (2007.02.21, 16:00)
Ocena: 0

0%
OMG maszyna czasu
*Konto usunięte* (2007.02.22, 17:03)
Ocena: 0
Pamiętna data, polecam do obejrzenia Loose Change ...
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane