Dźwięk
Artykuł
Dawid Grzyb, Wtorek, 30 grudnia 2014, 13:59

Słuchawki nauszne Panasonic RP-HD10 to rywal konstrukcji Samsunga, Philipsa oraz całej rzeszy pozostałych producentów, którzy zaczęli traktować poważnie ten segment rynku. A mówimy o słuchawkach za mniej więcej 1000 złotych. Panasonic dotychczas nie był kojarzony z produktami audiofilskimi, ale jak widać, chce to nadrobić. Czy to mu się udaje? Oto nasz test modelu RP-HD10.

Panasonic RP-HD10
Cena od 585.00 zł do 780.91 zł

Wstęp, opakowanie, dodatki, dane techniczne oraz budowa

Gdy się patrzy na model Panasonic RP-HD10, na usta ciśnie się pytanie: „Dlaczego tyle to trwało?”. W ostatnich 2 latach drogie słuchawki, głównie nauszne, stały się wyjątkowo popularne. Interes zwietrzyły nawet te firmy, które choć były kojarzone z dobrym sprzętem audio, słuchawki omijały szerokim łukiem. Po raz kolejny należy wspomnieć, że można już kupić konstrukcje nauszne takich marek, jak Focal, NAD i KEF, które do niedawna miały z nimi tyle wspólnego co wielkanocny zając ze świętami Bożego Narodzenia. Obok jest cała gama produktów doświadczonych graczy: Sennheisera, Beyerdynamica czy Ultrasone'a. Nieco dalej jest Samsung ze swoją serią Level oraz Philips z rodziną Fidelio. Jest w czym wybierać. Panasonic już na starcie ma pod górkę, trochę zaspał, konkurencja ma już ugruntowaną pozycję na rynku. Pozostaje się przekonać, czy model RP-HD10 może coś tu zmienić – zagrozić konkurencji oraz sprawić, że miłośnicy dobrego brzmienia w słuchawkach zaczną traktować tę firmę na równi z innymi.

Panasonic RP-HD10 BOX

Kartonowe opakowanie jest przyozdobione licznymi informacjami technicznymi. Nie obeszło się też bez fotografii urządzenia, na której wyeksponowano duży przetwornik z magnesem neodymowym. Pudełko od środka jest wyłożone piankową formą i w niczym nie odstaje od podobnie wycenionych konkurencyjnych zestawów. Po wzięciu go do ręki i otworzeniu widać, że RP-HD10 to produkt luksusowy, drogi.

Panasonic RP-HD10 BOX

Dodatków jest mało, ale tak naprawdę niczego nie zabrakło. W zestawie znalazła się obowiązkowa złota przejściówka z małego wtyku słuchawkowego (3,5-milimetrowego) na duży (o średnicy 6,3 mm). Oprócz tego są dwa przewody sygnałowe o różnej długości. Są praktycznie tak samo zwieńczone – po obydwu stronach mają wtyki w rozmiarze 3,5 mm. Z jednej strony są one umieszczone w plastikowych obudowach, a z drugiej – w aluminiowych. Krótszy kabel ma końcówkę kątową i oprócz długości to jedyna różnica. Oba są bardzo elastyczne i grube, praktycznie się nie plączą. Na oficjalnej stronie Panasonica jest jeszcze informacja o pokrowcu w zestawie oraz przewodzie z wtykiem TRRS, a zatem z mikrofonem, niemniej w zestawie testowym tych elementów nie było.

Panasonic RP-HD10
Czułość 92 dB/mW
Impedancja 18 omów
Pasmo przenoszenia 4–50 000 Hz
Masa 320 g
Wtyk 3,5 mm (pozłacany, kątowy)
Przewód sygnałowy pojedynczy, 1,2 m
Typ przetwornika dynamiczny

Budowa

Panasonic RP-HD10 to konstrukcja teoretycznie nauszna, czyli nauszniki nie obejmują małżowin, ale są zaprojektowane w taki sposób, że te niewielkie bez problemu się zmieszczą. Dlatego bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że RP-HD10 są wokółuszne lub hybrydowe. Z którejkolwiek strony by spojrzeć, to zaleta. Tym bardziej że to produkt przeznaczony również do użytku poza domem.

Panasonic RP-HD10 BOX

Nauszniki są świetne. Mają mnóstwo miejsca w środku – niewielkie małżowiny praktycznie nie będą uciskane. To bardzo dobrze, przecież mowa o słuchawkach przeznaczonych także na ulicę. Powleczona skóropodobnym tworzywem gąbka jest bardzo miękka i dość wysoka. Dzięki temu RP-HD10 naprawdę dobrze izolują od odgłosów otoczenia. Owszem, skóra trochę się grzeje, w końcu odprowadzanie powietrza w słuchawkach zamkniętych nigdy nie jest najlepsze, ale i tak jest pod tym względem nieźle. Nauszniki mają asymetryczny kształt: są nieco grubsze i wyższe tuż przy tylnej krawędzi małżowin. Przetwornik audio jest dynamiczny, ma średnicę 50 mm i osadzono go w plastikowej, antywibracyjnej ramie. Jego membranę wykonano z tworzywa MLF, czyli wielowarstwowej folii.  

Obudowy muszli są aluminiowe i wyglądają świetnie. Chyboczą się w płaszczyźnie pionowej, choć to zrozumiałe, bo dzięki temu łatwiej dopasować produkt do głowy. Ten mechanizm jest bardzo prosty. Aluminiowa część muszli jest umieszczona w plastikowym owalu, który łączy się bezpośrednio z pałąkiem. Rzeczony owal, mimo że plastikowy, sprawia bardzo dobre wrażenie. Widać, że Panasonic postanowił nie oszczędzać. Dodatkową zaletą, wcale nie małą, jest możliwość obrócenia muszli o 90 stopni, tak aby słuchawki mogły komfortowo spoczywać na karku. Niemniej obracają się nie w tę stronę, co powinny, więc przetworniki są odsłonięte, co należy uznać za wadę.

Pałąk RP-HD10 jest znakomity. Ne wiem, czy jego szkielet wykonano z plastiku czy z aluminium, ale sprawia bardzo dobre wrażenie, jest „pancerny”. Obito go skórą lub skóropodobnym tworzywem. Materiał ten przykrywa od spodu bardzo dużą ilość gąbki. To przekłada się na bardzo dużą wygodę – to jedna z mocniejszych stron słuchawek Panasonica.

Ze względu na zamkniętą, wizualnie mocno „uliczną” konstrukcję model RP-HD10 może być z powodzeniem wykorzystywany poza domem. Sprzyja temu użycie tylko jednego gniazda od kabla sygnałowego, zamontowanego na spodzie lewej muszli. Przewody biegnące do drugiego przetwornika są schowane w pałąku oraz w plastikowych listwach przy jego stalowych ramionach.

Ramiona pałąka są stalowe, bardzo solidne i elastyczne. Mają stosowne podziałki oraz cyfry ułatwiające symetryczne ustawienie muszli. Słychać też charakterystyczne kliknięcia. Bardzo ładnie to wszystko rozwiązano – w tym miejscu nie mam żadnych krytycznych uwag.

Nowością jest możliwość regulacji pałąka również w poziomie. W żadnym innym produkcie czegoś takiego nie widziałem. Panasonicowi najwyraźniej bardziej zależało na wygodzie aniżeli na takim a takim umiejscowieniu przetwornika względem małżowiny, choć to teoretycznie wpływa na dźwięk. W praktyce nie zmienia się ono znacząco i wiele osób nawet nie zauważy różnicy w brzmieniu. Natomiast pomysł, by umożliwić dodatkowe dostosowanie muszli względem małżowin, jest jak najbardziej udany. 

Ocena artykułu:
Ocen: 6
Zaloguj się, by móc oceniać
vibovit (2014.12.30, 14:04)
Ocena: 9

0%
zalety - wygląd
wady - brzmienie
cena - 800zł

audio voodoo nie zadziałało, za tanie jeszcze

żeby nie było że się czepiam - 'odstający bas' 'matowe brzmienie' 'zbyt analityczna góra' to piękne audiofilskie określenia nieprzyjemnego dźwięku droższych słuchawek ;)
Edytowane przez autora (2014.12.30, 14:07)
_michal_w_ (2014.12.30, 14:38)
Ocena: 0

0%
Kolejny test urządzenia audio, z którego kompletnie nic nie wynika. Jedyna zaleta to zapoznanie się z wyglądem, wykonaniem i ceną. Docieram do rozdziału pt. 'Test praktyczny' i dostaję jakiś bełkot.

Cała reszta dolnych rejestrów też nie sprawia, że brzmienie można by określić jako basowe. Owszem, niskie składowe są obecne, ale nie aż tak podkreślone jak w wykonaniu rywala. Tu wychodzi pewna słabość RP-HD10. Otóż robią to, czego nie lubię: najniższego dołu jest znacznie mniej niż jego górnych składowych. To się przekłada na zwiększoną dynamikę całego przekazu – podbicie górnego basu ma taki właśnie skutek. Ale tym samym pojawia się dudnienie, a to już ewidentna wada, wcale nie subiektywna. Jakkolwiek by na to patrzeć, odbiera przyjemność z odsłuchu. Poza tym bas ma sztywną, nieco kartonową barwę; przydałoby mu się nieco krągłości, którą zapewnia porównywana konstrukcja. Z drugiej strony podoba mi się jego dynamika i „atak”, pod tym względem jest naprawdę dobrze.


W efekcie dostaję cholernie przydatny artykuł o tym co się podoba Panu XY, o którego słuchu nic nie wiem. Żeby chociaż jakiś wykres pasma przenoszenia albo cokolwiek obiektywnego co pozwoliło by mi porównać sobie model A z modelem B i wybrać się na zakupy.
Edytowane przez autora (2014.12.30, 14:38)
jukojuko (2014.12.30, 14:44)
Ocena: 2

0%
_michal_w_
Nie umiesz czytać z zrozumieniem, to przeczytaj jeszcze raz albo parę razy.
Nie jest łatwo opisywać dźwięk, ale tutaj jest to opisane w miarę zrozumiale .
kadajo (2014.12.30, 14:48)
Ocena: 3

0%
Dokładnie, opisanie dźwięku to ciężka sprawa a panu Dawidowi za każdym razem wychodzi to przynajmniej dobrze. I dodam ze z takim opisem często można się o sprzęcie dowiedzieć więcej niż z 'wykresów'.
Edytowane przez autora (2014.12.30, 14:56)
_michal_w_ (2014.12.30, 15:04)
Ocena: 4

0%
jukojuko @ 2014.12.30 14:44  Post: 816886
_michal_w_
Nie umiesz czytać z zrozumieniem, to przeczytaj jeszcze raz albo parę razy.
Nie jest łatwo opisywać dźwięk, ale tutaj jest to opisane w miarę zrozumiale .

Przetłumacz mi to na język polski. Np. co to jest sztywna, kartonowa barwa albo analityczna góra, odstający bass, 'atak' itd.
Równie dobrze można pisać o seledynowych, wpadających w zielony basach, lekko beżowym środku i purpurowych tonach wysokich. :-)
Edytowane przez autora (2014.12.30, 15:05)
webtom (2014.12.30, 15:14)
Ocena: -1

0%
_michal_w_ @ 2014.12.30 15:04  Post: 816894
jukojuko @ 2014.12.30 14:44  Post: 816886
_michal_w_
Nie umiesz czytać z zrozumieniem, to przeczytaj jeszcze raz albo parę razy.
Nie jest łatwo opisywać dźwięk, ale tutaj jest to opisane w miarę zrozumiale .

Przetłumacz mi to na język polski. Np. co to jest sztywna, kartonowa barwa albo analityczna góra, odstający bass, 'atak' itd.
Równie dobrze można pisać o seledynowych, wpadających w zielony basach, lekko beżowym środku i purpurowych tonach wysokich. :-)

Czepiasz się (może potocznej, ale) specjalistycznej terminologii? Jakbyś zaczął rozmawiać z jakimś profesorem o fizyce kwantowej to też byś narzekał, że nie mówi po polsku? Dopóki nie poznasz danej dziedziny, to wiele określeń pozostanie dla Ciebie zagadką i używanie długich opisów zamiast prostych haseł wiele nie zmieni.
Załóż, że jestem ślepy i wytłumacz mi 'po polsku', jak wygląda kolor zielony :)
witmann (2014.12.30, 15:21)
Ocena: -4

0%
Śmiem twierdzić, że CAL! to nie jest odpowiedni segment do porównania... AKG K550, Philips Fidelio L1, nawet Samsung Level-On już prędzej.
Violator (2014.12.30, 16:16)

0%
witmann @ 2014.12.30 15:21  Post: 816904
Śmiem twierdzić, że CAL! to nie jest odpowiedni segment do porównania... AKG K550, Philips Fidelio L1, nawet Samsung Level-On już prędzej.


A ja śmiem twierdzić inaczej. To na tyle dobre słuchawki, w swoim przedziale znakomite, że zestawianie ich z dużo droższymi konstrukcjami jest jak najbardziej na miejscu. Poza tym masa ludzi CAL! zna, ciężko o lepszy punkt odniesienia. Te słuchawki się za darmoszkę takie popularne nie zrobiły.
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane