Smartfony
Artykuł
Mieszko Krzykowski, Niedziela, 3 sierpnia 2014, 15:00

Smartfony chińskich marek – ostatnio mówi się o nich bardzo dużo. Z jednej strony za sprawą ofensywy dalekowschodnich gigantów (takich, jak Huawei czy ZTE) na zachodnich rynkach, a z drugiej za sprawą mniejszych firm, szokujących nowinkami technicznymi w przystępnej cenie i zapewnieniami, że taniej nie oznacza gorszej jakości. Wśród miłośników najnowszych gadżetów szczególnie duże zamieszanie wywołał reklamowany jako „zabójca flagowców” OnePlus One, będący pierwszym modelem nowego, nieznanego wcześniej producenta. Parametry ma podobne jak Samsung Galaxy S5, ale... jest o połowę tańszy.

OnePlus One – co to w ogóle jest?

OnePlus One to smartfon, który może się wydawać zbyt piękny, aby mógł być prawdziwy. Ma najnowszy procesor taktowany z częstotliwością 2,5 GHz, 5,5-calowy ekran o rozdzielczości Full HD, 13-megapikselowy aparat, pojemny akumulator, 3 GB pamięci operacyjnej i oprogramowanie znane jako CyanogenMod, które wyszło spod ręki grupy od lat tworzącej zmodyfikowane wersje tego systemu i cenionej przez zagorzałych zwolenników Androida. A wszystkie te bajty, herce i piksele miały zostać zamknięte w trwałej, smukłej i niebrzydkiej obudowie, wykonanej z tworzywa sztucznego wysokiej jakości. Za takie rzeczy znane marki każą sobie płacić nawet 3 tys. zł, a europejska cena OnePlus One została ustalona na 269 euro (model 16-gigabajtowy) lub 299 euro (model 64-gigabajtowy). Szaleństwo!

 
 

OnePlus One w dłoni

To szaleństwo wystarczyło, aby w sieci zawrzało i by zrobiło się sporo szumu wokół firmy, o której wcześniej nikt nie słyszał. Po jakimś czasie okazało się, że jej głównym inwestorem jest chińska marka OPPO, znana z tworzenia sprzętu o dobrym stosunku jakości do ceny, co rozproszyło początkowe obawy. Jednak szybko pojawiły się pewne problemy. Pierwszym z nich jest bardzo specyficzny model sprzedaży tych telefonów. Aby móc kupić OnePlus One, najpierw trzeba dostać zaproszenie. Jak? Biorąc udział w różnych konkursach i losowaniach organizowanych przez producenta albo otrzymując je od kogoś, komu udało się kupić ten sprzęt, bo do każdego egzemplarza dołączane są kolejne zaproszenia, do rozdania znajomym. Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Kiedy już pierwsi szczęśliwcy zostali wybrani, początkowe dostawy były z różnych powodów kilka razy opóźniane, przez co ludzie znowu zaczęli się zastanawiać, czy „1 + 1” to nie jest gadżet widmo, z natury skazany na porażkę. Na szczęście kryzys został zażegnany i teraz wszystko idzie trochę sprawniej, choć sprzęt nadal nie jest dostępny dla wszystkich: wyjąwszy Chiny model dystrybucji wciąż jest oparty na znienawidzonych przez wielu zaproszeniach.

Mieszkańcy Polski muszą sobie radzić z jeszcze jednym: nawet jeśli już dostaną upragnione zaproszenie, to w sklepie internetowym OnePlus nie da się wybrać bezpośredniej wysyłki do naszego kraju, więc albo trzeba mieć znajomych za granicą, albo korzystać z płatnych usług firm pośredniczących, takich jak Mailboxde.com. To dodatkowo komplikuje kwestie związane ze sprawami gwarancyjnymi. OnePlus teoretycznie pokrywa koszty przesyłki uszkodzonego sprzętu, ale jest oczywiste, że nie odbiera telefonów z krajów, w których nie sprzedaje swojego produktu. Haczyków jest więc tu całkiem sporo, dlatego po przeczytaniu tych akapitów zapewne zadajecie sobie pytanie o to, czy ten smartfon jest wart takiego kombinowania. Przekonajcie się sami.

Właściciele firmy zapewniają, że niską cenę OnePlus One osiągnięto nie przez obniżanie jakości podzespołów, lecz dzięki obcięciu kosztów związanych z marketingiem, kosztów dystrybucji (dlatego sprzęt jest dostępny tylko przez internet i można go kupić jedynie w taki bardzo specyficzny sposób) i... własnego zarobku. Otóż twórcy urządzenia ponoć nic na nim nie zarabiają i zamierzają przez najbliższe 2 lata skupić się na kreowaniu marki. Nie wiemy, czy te stwierdzenia są w stu procentach prawdziwe, ale musimy przyznać, że faktycznie trudno się tu dopatrzyć jakichkolwiek oszczędności, i to nawet w takim elemencie jak opakowanie.

Rzadko piszemy o pudełkach od sprzętu testowanego na naszych łamach, bo od pewnego czasu właściwie nie ma o czym. Są przeważnie małe, nieciekawe i ostatnio modnie jest robić je z materiałów po recyklingu, co może i ma duży sens, lecz nie zapewnia przykuwającego wzrok rezultatu. OnePlus One jest pakowany w sposób godny urządzenia najwyższej klasy, co już zapewne zauważyliście na powyższych zdjęciach. Całość jest biało-czerwona, prosta i elegancka. Tu trzeba coś wyciągnąć, tu otworzyć, a tam pociągnąć – niby nic szczególnego, ale rozpakowywanie zestawu sprawia sporo frajdy i jest niczym rytuał, który ma choć trochę wynagrodzić te wszystkie trudności związane z zakupem. Bardzo fajne jest też to, że pomyślano nawet o wyglądzie... kabla USB i szpikulca służącego do wysuwania szufladki na kartę SIM:

Płaski, czerwono-biały kabel z opaską ułatwiającą zwijanie go i metalowa „wykałaczka” chowana w czerwonym, elastycznym etui, które można przypiąć do kluczy, też nie są czymś absolutnie nadzwyczajnym, jednak... kreatywność większości projektantów najdroższych smartfonów kończy się przeważnie na zastosowaniu białej ładowarki i białego kabla USB. To ci dopiero polot... A tutaj widać, że ktoś naprawdę się przyłożył i chciał, aby nabywca OnePlus One poczuł się wyjątkowo. No dobrze, dość już o kanałach sprzedaży, cenach i pudełkach – czas wziąć telefon do ręki i zacząć testy.

Ocena artykułu:
Ocen: 26
Zaloguj się, by móc oceniać
Foper (2014.08.03, 15:13)
Ocena: 52

0%
Gratki za test. Szczęka mi opadła... Smartfon z wysokiej półki zrobiony jak trzeba
JKm. (2014.08.03, 15:26)
Ocena: 52

0%
Przykuwanie uwagi do pudełka i akcesoriów :thumbup: :thumbup: :thumbup:
Aż wstyd, że Samsung ma czelność pakować S5 w jakieś pudełko po jajkach i chwalić się, że jest ono w 100% podatne na recykling... To tak jak by kupować Rolexa i dostać go w siatce z biedronki.
wesolyzbigniew (2014.08.03, 15:31)
Ocena: 13

0%
Wow. Ma to cudo fabrycznego roota? Pewnie tak, skoro to CM. I teraz pytanie, czy lepiej brać Nexusa 5 czy coś takiego :E.
ne0h (2014.08.03, 15:34)
Ocena: 11

0%
blind_17 @ 2014.08.03 15:20  Post: 771615
Ja polecam Oppo Find 7a - sprzęt praktycznie ten sam a do tego szybkie ładowanie (4.5A - od 0 do 75% w pół godziny) wymienna bateria i slot na kartę pamięci. Dostępny z europejskiego sklepu za 399 EUR od ręki - a ze zniżką studencką 369. Dostępny oficjalny Cyanogenmod.


W Oneplus one może nie ma tak szybkiego ładowania ale dziś około 9 podłączyłem do ładowania (mając 35%) i po godzinie dołączyłem mając 100%. Czyli w godzinę naładowałem 65%. Nie jest to zły wynik.
Torwald (2014.08.03, 15:41)
Ocena: 27

0%
KrzysztofGW @ 2014.08.03 15:38  Post: 771621
Od dawna siedzę na CM i brak slotu na kartę niestety mnie zmartwił, bo bez problemu system obsługuje 64 GB microSD.


I te 54GB wbudowanej pamięci w telefonie to mało ? O ile np. w Moto G 8GB (dla usera prawie połowę mniej) może boleć, to w tym przypadku to szukanie dziury w całym...
Edytowane przez autora (2014.08.03, 15:42)
tracer123 (2014.08.03, 15:56)
Ocena: 0

0%
wesolyzbigniew @ 2014.08.03 15:31  Post: 771618
Wow. Ma to cudo fabrycznego roota? Pewnie tak, skoro to CM. I teraz pytanie, czy lepiej brać Nexusa 5 czy coś takiego :E.

ma zablokowany bootloader i nie ma roota.
http://www.xda-developers.com/android/how-...a-developer-tv/
bardzo mi sie podoba opcja z przyciskami, tz ekranowe i pod ekranem, sony mogloby to podłapać :D
mocu1987 (2014.08.03, 15:56)
Ocena: 8

0%
Z powodu braku slotu na kartę pamięci nie widzę sensu dzisiaj kupowania wersji 16GB tym bardziej że za dopłatą bagatela 30euro można mieć 3x tyle pamięci wbudowanej i to ja rozumiem. Nie rozumiem natomiast tego przeskoku między 16GB a 64GB skoro można było dać 32 GB z lekko podniesiona ceną (64GB jest droższa o 30euro to 32GB mogłaby być o 15euro) A dostępność choćby na Allegro jest zadowalająca , Polskie menu itp - jedyny minus to niezgadzająca się cena.
Edytowane przez autora (2014.08.03, 16:07)
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane