Gry i konsole
Artykuł
Dawid Grzyb, Piątek, 1 sierpnia 2014, 09:01

Blisko sześć lat przyszło czekać miłośnikom serii Sacred na jej trzecią część. W końcu ujrzała światło dzienne. Niemniej zmiany, które wprowadzili nowi twórcy gry, idą bardzo daleko, wywracają kluczowe aspekty mechaniki do góry nogami. Pora się przekonać, czy Sacred 3 zasługuje na to, by stać na półce obok wcześniejszych gier z kultowej rodziny komputerowych rąbanek, czy może jednak coś poszło nie tak.

Stara marka, nowe zasady

Jest takie anglojęzyczne powiedzenie Third time's a charm, po naszemu Do trzech razy sztuka. Ale dosłowny sens jest taki, że ostatni, trzeci raz ma swój urok. Tak to właśnie jest z Sacred 3. To gra zupełnie inna niż wcześniejsze z serii. Nie jest to żadne zaskoczenie. Co prawda wydawca to nadal Deep Silver, ale zmienił się kluczowy element: studio. W końcu do tworzenia gier obok nakładów finansowych potrzeba konkretnych ludzi z konkretnymi zdolnościami i wspólną wizją. Tylko utalentowany zespół zapewni wydawcy hit. Niestety, studio Ascaron, które stało za poprzednimi częściami Sacred, zostało rozwiązane w lipcu 2009 roku. Pałeczkę przejęła załoga Keen Games.

Marka Sacred do małych nie należy. Deep Silver zdobyło licencję na jej wykorzystanie po rozwiązaniu studia Ascaron. Seria ta składa się teraz co prawda tylko z trzech gier i dodatków, lecz nie będzie przesadą stwierdzenie, że ma całą masę fanów. Powierzenie Trójki mało znanym twórcom to odważny krok – Keen Games nie ma na swoim koncie gier znaczących ani po prostu dużych. To tylko nasze spekulacje, ale może ludzie z Deep Silver chcieli, aby nowość była przystępniejsza, prostsza. Oczywiście, wszystko po to, żeby dotrzeć do jak największej liczby osób. Powodów jednak mogła być setka.

Fabuła Sacred 3 jest prosta niczym konstrukcja cepa. Akcja gry dzieje się w fikcyjnej krainie Ankaria, czyli tam, gdzie rozgrywały się wydarzenia przedstawione w poprzednich częściach serii. Zły lord Zane, władca imperium Ashen, upatrzył sobie artefakt znany jako serce Ankarii. Pomyślał, że dzięki niemu zdobędzie boską moc, a więc i panowanie nad światem. Magiczny przedmiot jest ukryty, ale zły władca w końcu się do niego dobierze. Jego zapędy chce powstrzymać sojusz kilku bohaterów. Gracz wciela się w jednego z nich. Prawda, że odkrywcze?

Ocena artykułu:
Ocen: 5
Zaloguj się, by móc oceniać
ZlotoUchy (2014.08.01, 09:21)
Ocena: 30

0%
Czyli nawet nie warto pobierać pirata.
Gr0T (2014.08.01, 09:21)
Ocena: 11

0%
Miałem nadzieję że im się uda, jednak szanse już od początku były marne. No i mamy klops. Szkoda :/
Edytowane przez autora (2014.08.01, 09:23)
motiff (2014.08.01, 09:55)
Ocena: 17

0%
Te plusy to chyba na siłę, a gra jest przykładem jak można spie....ć to co było dobre w całej serii, przykładów jest multum choćby diablo III.
rops (2014.08.01, 09:59)
Ocena: 6

0%
Zagrał bym w to na telefonie.
Bart Tut (2014.08.01, 10:11)
Ocena: 13

0%
Większa kaszanka niż diablo 3 :D
tybet2 (2014.08.01, 11:29)
Ocena: 3

0%
A ja myślałem, że Diablo 3 jest kijowe :P
Dark06 (2014.08.01, 11:41)
Ocena: 5

0%
fajnie sie gra we 2 ale gra faktycznie jak na telefony
gregotsw (2014.08.01, 12:02)
Ocena: 2

0%
Dlaczego zje**li tak dobrą serię ;(. Dwójka była BDB.
Zaloguj się, by móc komentować
Aktualności spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane