Zestawy komputerowe
Artykuł
Radosław Stanisławski, Sobota, 4 stycznia 2014, 16:56

Wygląd, wyposażenie

Bohater dzisiejszego artykułu jest oparty na tym samym kadłubku co testowany przez nas wcześniej Zbox ID83. Różnice sprowadzają się do nieco innego rozmieszczenia portów I/O na panelu tylnym i kilku drobiazgów. Jest więc to stylowe pudełko, które raczej nie zdumiewa rozmiarami, tak jak komputer NUC Intela, ale wciąż robi wrażenie na biurku. 

O ile czarna kolorystyka pokryw może naprawdę wpaść w oko, o tyle srebrne elementy kadłubka komponują się z resztą wyraźnie gorzej. Oczywiście, to tylko subiektywna opinia i z pewnością znajdą się wśród naszych Czytelników tacy, którym połączenie szarego i czarnego się spodoba. 

Zotac Zbox ID18 jest sprzedawany bez dysku twardego i pamięci operacyjnej. Te dwa elementy trzeba dokupić oddzielnie. Dla jednych może to być wada (trzeba tracić czas na dokupienie podzespołów), dla nas jednak to zaleta: sami wybieramy pamięć i nośnik (pojemny HDD lub szybki SSD).

Zawartość pudełka

Poza samym urządzeniem w pudełku znalazły się: zasilacz, stojak umożliwiający postawienie Zboxa w pozycji pionowej oraz dokumentacja wraz ze sterownikami. Jest więc to w zasadzie minimum, jakiego można by oczekiwać od producenta. O ile brak uchwytu VESA czy pilota zdalnego sterowania można wybaczyć...

...o tyle dużo trudniej znieść w ID18 brak wbudowanej karty Wi-Fi. W praktyce oznacza to, że łączność jest ograniczona do tradycyjnego kabla LAN. Chyba żeby dokupić kartę Wi-Fi i podłączyć ją do któregoś z portów USB (tych na szczęście jest dużo).

Niezależnie od tego, czy komputer miałby być wykorzystywany w domu czy w biurze (gdzie zazwyczaj jest dostęp do kabla z końcówką RJ-45), bezprzewodowy dostęp do sieci to dzisiaj podstawa. 

Rozmieszczenie portów 

Cieszy dostępność dwóch szybkich portów USB 3.0, szkoda tylko, że nie zdecydowano się wyprowadzić ich na przedni panel. Poza tym z tyłu do dyspozycji są jeszcze dwa porty USB 2.0 oraz złącza: RJ-45, eSATA, optyczne, DVI i HDMI. 

Na przednim panelu obok przycisku zasilania i dwóch świecących białym światłem diod informujących o włączeniu i pracy dysku twardego (niestety, nie można ich wyłączyć) znalazło się jeszcze miejsce dla portu USB, czytnika kart i wyjątkowo niepasujących kolorystycznie do reszty portów gniazd audio (standardowe kolory gniazd typu jack na tle szarego plastiku wyglądają po prostu brzydko).

U góry zamontowano jeszcze jeden port USB, chowany pod zaślepką. Szkoda tylko, że jest to uznawany już za wolny standard 2.0.  

Co w środku 

Wewnątrz obudowy jest dość standardowo. Widać bezpośrednie zapożyczenia konstrukcyjne z komputerów przenośnych, chociażby zastosowanie pamięci SO-DIMM, dysk 2,5-calowy oraz groźnie wyglądający (czytaj: na hałaśliwy) układ chłodzenia. Nie jest to jednak przypadek: wykorzystanie tego typu elementów jest podyktowane małą ilością miejsca. Szkoda jedynie, że zabrakło tutaj złącza mini-PCI Express (nawet pustego!), które pozwalałoby zamontować kartę Wi-Fi. Kto chciałby się łączyć z internetem bez kabla, ten się nie obejdzie bez karty Wi-Fi w wersji do portu USB. 

 

Ocena artykułu:
Ocen: 8
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane