Tablety
Artykuł
Mieszko Krzykowski, Piątek, 6 grudnia 2013, 07:26

Tak jak duże iPady prosiły się o poważne zmiany na zewnątrz, tak iPad mini, będący jednym z najzgrabniejszych i ogólnie najprzyjemniejszych w użytkowaniu małych tabletów na rynku, upominał się o daleko idącą aktualizację podzespołów, bo już w dniu, w którym trafił do sklepów, sprawiał wrażenie sprzętu lekko przestarzałego. Już wiemy, że przebudowa 10-calowego iPada, której rezultatem jest iPad Air, poszła bardzo dobrze, ale czy to samo można powiedzieć o nowym 8-calowcu? Oto iPad mini z ekranem Retina!

Apple iPad mini Retina – test nowego 8-calowca z jabłkiem na obudowie

Pierwszy iPad mini był hitem, co nas zupełnie nie dziwi. Choć wykorzystano w nim pozostałości magazynowe procesorów i jego ekran już się lekko pokrył „siwizną”, to nie dało mu się odmówić klasy, poręczności i mobilności. Świetny dobór przekątnej i proporcji ekranu oraz smukła, lekka i wygodna w trzymaniu obudowa okazały się strzałem w dziesiątkę. Dlatego od początku mieliśmy nadzieję, że gdy Apple zdecyduje się zwiększyć rozdzielczość ekranu do poziomu dużego iPada (co wydawało się nieuniknione), to nie namiesza przy okazji w formie iPada mini i tablet ten pozostanie równie ergonomiczny.

Nasze prośby zostały wysłuchane i z zewnątrz nowy „miniacz” wygląda tak jak oryginał. Osoba mniej zorientowana może mieć spory problem z odróżnieniem od siebie tych dwóch modeli, ale mamy wskazówkę: szukajcie małego otworu mikrofonu w górnej części tyłu obudowy iPada mini z Retiną. A jeśli ktoś jest półcyborgiem i ma wagę zintegrowaną w ręku, to może zauważyć, że nowość jest o kilkadziesiąt gramów cięższa. I to w sumie tyle, jeśli chodzi o nowości na zewnątrz.

Jeśli kogoś interesuje porównanie rozmiarów Nexusa 7 oraz iPada mini: oba urządzenia mają zbliżoną grubość i wysokość, ale iPad jest szerszy

I dobrze, bo na razie nie za bardzo jest tu co poprawiać. Szerokość urządzenia jest dobrana w taki sposób, że wciąż da się je objąć dłonią i zmieścić w kieszeni marynarki, kurtki, a nawet spodni (choć w tym ostatnim przypadku wygląda to dość komicznie). Jakość wykonania jest wzorcowa i tył już tradycyjnie jest wykonany z jednego, solidnego i pieszczącego chłodem opuszki palców kawałka aluminium (wbrew pozorom, osoba pisząca te słowa nie ma żadnego gadżetowego fetyszu). Dbałość o szczegóły jak zwykle stoi na najwyższym poziomie i po prostu od samego początku widać, za co się płaci niemałe przecież pieniądze. Niby nic nowego, ale bardzo byśmy chcieli, aby wszyscy producenci zanudzali nas w taki sposób.

BudowaWyposażenie
Wymiary 200 mm × 135 mm × 7,5 mm Modem 3G Opcjonalny
Masa 331 g GPS Tylko w wersji LTE
Ekran 7,9 cala, 2048 × 1536 Bluetooth Tak
SoC
(CPU + GPU)
Apple A7
2 × 1,3 GHz, 64-bitowy
PowerVR G6430
HDMI Tak
(wymagana specjalna przejściówka)
RAM 1 GB Host USB Nie
Pamięć wbudowana

16/32/64/128 GB
brak slotu na kartę SD

Aparat tył: 5 MP, autofokus, nagrywanie wideo 1080p
przód: 1,2 MP, nagrywanie wideo 720p
Pojemność akumulatora 6470 mAh Dodatki ładowarka, kabel USB

Pozostałe elementy budowy nowego iPada mini z ekranem Retina to ciąg dalszy wystawy pod tytułem klasyka Apple. Regulacja głośności i przełącznik blokady obracania lub wyciszania dźwięków (w zależności od tego, co się wybierze w ustawieniach systemowych)? Jest. Przyzwoite głośniki stereo na dole, pomiędzy którymi wstawiono złącze Lightning, przeszkadzające od pewnego czasu Parlamentowi Europejskiemu? Jest. Przedni i tylny aparat rodem z poprzednich iPadów? Są. Okrągły guzik systemowy pod ekranem? Jest. Wyjście słuchawkowe zapewniające rewelacyjną jakość dźwięku? Jest. Czytnik linii papilarnych? Ups, to akurat dodatek nadal zarezerwowany dla najnowszego „jabłkofona”. No cóż, trzeba mieć co dodawać i poprawiać w przyszłym roku ;)

Nie mamy tu za bardzo o czym pisać, bo iPad mini z Retiną... jest dokładnie tym, na co wskazuje nazwa, czyli iPadem mini z Retiną. Na zewnątrz jest to stary iPad mini, a w środku – nowy iPad Air, bo tablety te mają niemal identyczne podzespoły oraz niemal tyle samo megabajtów i gigaherców. Forma wykuta i dopracowana w ubiegłym roku przez kalifornijskich projektantów nadal jest świeża i świetnie się spisuje w praktyce. Krócej i dosadniej chyba się nie da.

Ocena artykułu:
Ocen: 7
Zaloguj się, by móc oceniać
storm84 (2013.12.06, 08:15)
Ocena: 17

0%
asdasd1 @ 2013.12.06 07:54  Post: 707236
lipny sprzet

Lipny nie, ale zbyt drogi już tak
MalagBaul (2013.12.06, 08:20)
Ocena: 11

0%
No proszę, wielbiciele 'japka' pisali iż powinienem dołożyć 6 stówek do ipada bo nowy nexus 7 to kupa. Okazuje się jednak, że sprzęt google wcale nie zostaje z tyłu, a jeśli nawet, to na pewno nie na tyle by warto było dopłacać ponad 600zł.
Jacek Piast (2013.12.06, 09:22)
Ocena: 1

0%
Czy da się sprawdzić jaki ma się ekran, czy Sharp czy LG?
Shiriu89 (2013.12.06, 09:36)
Ocena: 9

0%
Ostatnio sprawiłem sobie Nexusa 7 (2013) i jestem bardzo zadowolony. Najbardziej zadziwia mnie jedno. Nexus posiada wbudowany akumulator o pojemności 3950 mAh i jest w ścisłej czołówce pod względem czasu działania. Nowa zabawka Apple posiada akumulator o pojemności 6470 mAh a mimo to wytrzymuje porównywalnie lub krócej. Ciekawi mnie ile nowy Nexus 7 działałby na takiej baterii...
Na łamach pclaba usiłowano już tłumaczyć ten fakt ^^
'Tegoroczny tablet Google i Asusa po naładowaniu pozwala na mniej więcej 13 godzin użytkowania, co jest wynikiem o jakieś 2 godziny lepszym od osiągów poprzednika. To nawet dłużej, niż zapewnia dotychczasowy lider wśród tabletów z mniejszym wyświetlaczem, czyli iPad mini. Jak to możliwe? Nie mamy pojęcia, ale mamy nadzieję, że obyło się bez składania dzieci w ofierze...'
Edytowane przez autora (2013.12.06, 09:42)
tunk (2013.12.06, 10:49)
Ocena: 7

0%
Wszystkie wady (oprócz ekranu) wynikają z polityki Appla. Kupując ten sprzęt trzeba się z nimi pogodzić.
gambiting (2013.12.06, 11:11)
Ocena: 9

0%
MalagBaul @ 2013.12.06 08:20  Post: 707239
No proszę, wielbiciele 'japka' pisali iż powinienem dołożyć 6 stówek do ipada bo nowy nexus 7 to kupa. Okazuje się jednak, że sprzęt google wcale nie zostaje z tyłu, a jeśli nawet, to na pewno nie na tyle by warto było dopłacać ponad 600zł.

Ja uważam osobiście,że jeżeli cena jest w jakimkolwiek stopniu problemem,to nie warto dopłacać do Mini, Nexus 7 to jest świetny sprzęt i na pewno jest wystarczający do wszystkiego. Ekran ma super, rozdzielczość wystarczającą i dobrze się go używa.

Ale od siebie powiem,że jeżeli ktoś może - bez nadwyrężania budżetu - dołożyć do Mini Retiny, to sprzęt jest piękny. Dla mnie najważniejszy był ekran 4:3,bo bardzo dużo czytam, filmów nie oglądam na nim prawie wcale. Zamieniłem iPada 2 na Mini Retinę w zeszłym tygodniu i różnica jest niesamowita.

Ale ponownie - Nexus 7 na pewno jest wystarczający dla prawie każdego, świetny sprzęt.
HΛЯPΛGŌN (2013.12.06, 14:42)
Ocena: 0

0%
Ekran 4:3 to moim zdaniem najlepsza opcja przy tak niedużych rozmiarach. To samo z reszt myślę o małych notebookach 12-14'. Ładowanie tam 16:9 to nieporozumienie.
vibovit (2013.12.06, 16:29)
Ocena: 0

0%
MalagBaul @ 2013.12.06 08:20  Post: 707239
No proszę, wielbiciele 'japka' pisali iż powinienem dołożyć 6 stówek do ipada bo nowy nexus 7 to kupa. Okazuje się jednak, że sprzęt google wcale nie zostaje z tyłu, a jeśli nawet, to na pewno nie na tyle by warto było dopłacać ponad 600zł.


Ja rozumiem że oglądanie filmów hd na 7'' jest sexy i trendy w gimbazie, do tego w artykule autor BARDZO dyplomatycznie podchodził do tego tematu, bojąc się jakby napisać bezpośrednimi słowami, ze ipad mini ma lepsze proporcje niż nexus 7. Kto nie spróbował ten nie zrozumie, a polak zawsze chwali to co ma. Ja nie mam ipada ani nexusa, więc mogę do tego podchodzić neutralnie, jak pobawiłem się na panoramicznym tablecie, a potem ipadem mini, to człowiek czuł się wręcz 'przestronność' ekranu, jak po przejściu z monitora 16:9 na 16:10. Więc warto dopłacić, skoro androidowa konkurencja uparcie nie daje wyboru.
Edytowane przez autora (2013.12.06, 16:30)
314TeR (2013.12.06, 17:26)
Ocena: 1

0%
Znów czytam następny artykuł z pomiarami ekranu zrobionymi 'Parametry ekranu mierzyliśmy kalibratorem X-Rite i1Display Pro'

Po pierwsze to nie kalibrator a kolorymetr, po drugie pomiar nim bez stosownej tabeli korekcji nie ma najmniejszego sensu. Błąd odczytu ze względu na brak tabeli może być większy niż faktyczna różnice dE w odwzorowaniu kolorów. W ogóle nie powinniście zamieszczać pomiarów wyświetlaczy odczytanych za pomocą kolorymetru, jeśli ów nie został przynajmniej wyprofilowany przez spektrofotometr...
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane