Obudowy i zasilacze
Artykuł
Redakcja, Piątek, 9 grudnia 2011, 08:00

Prostowanie i skręcanie...

Skonstruowanie zasilacza o niewielkiej masie i objętości, a dużej mocy i sprawności nie jest wcale proste. W dzisiejszych konstrukcjach ceną jest ich skomplikowanie. Zamiast najprostszego układu złożonego z transformatora (do obniżania napięcia) i mostka prostowniczego (do zmiany prądu zmiennego na stały) stosuje się zasilacze impulsowe. Co to znaczy?

Przed transformatorem, czyli przed obniżeniem napięcia do poziomów potrzebnych w pececie (12 V, 5 V, 3,3 V, -12 V), prąd jest konwertowany na stały, a następnie... znowu na przemienny, ale o wyższej częstotliwości. Do transformatora zamiast prądu o przebiegu sinusoidalnym i częstotliwości 50 Hz trafia fala prostokątna o częstotliwości 50–1000 kHz. Taki układ, choć skomplikowany, daje wiele korzyści. Po pierwsze, pozwala zastosować mniejszych rozmiarów transformator, cewki i kondensatory. To elementy magazynujące energię – im niższa częstotliwość przebiegu, tym dłuższy jest jeden jego okres i tym większe muszą być elementy, żeby mogły zmagazynować energię jednego okresu. Po drugie, częstotliwości powyżej 22 kHz są na ogół niesłyszalne dla człowieka. Ewentualne wibracje transformatora lub magnetostrykcja w transformatorze lub cewkach nie powodują więc nieprzyjemnego buczenia ani piszczenia. Po trzecie, przebieg prostokątny otrzymywany na uzwojeniach wtórnych transformatora łatwiej „wyprostować” do prądu stałego i łatwiej wyeliminować z niego zakłócenia.

Niestety, takie rozwiązanie ma też wady. Szybkie przełączanie obwodu po wysokonapięciowej stronie transformatora powoduje powstawanie zakłóceń, które mogą się przedostawać do linii zasilającej i wpływać na działanie innych urządzeń w domu. Dlatego zaraz za wejściem, przed prostownikiem i inwerterem, trzeba zastosować filtr przeciwzakłóceniowy.

Ocena artykułu:
Ocen: 6
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane