Multimedia i gadżety
Artykuł
Marcin Karbowniczek, Sobota, 19 listopada 2011, 12:00

Wrażenia użytkowe

Pomimo mnogości funkcji i uniwersalności Xtreamera, a także licznych pozytywnych wrażeń, jakie towarzyszyły testom tego urządzenia, mamy co do niego wiele zastrzeżeń, które dotyczą nie tyle parametrów, co samego użytkowania.

Przede wszystkim niejednokrotnie zawiodły nas oba kontrolery dołączone w zestawie. O ile zarówno klawiatura, jak i pilot są wygodne, gdy się je testuje „na sucho”, to próby sterowania za ich pomocą uruchomionym komputerem doprowadzają do szału. Zacznijmy od najgorszego: panel dotykowy. Jest on tak nieduży, że trudno wykonywać na nim płynne ruchy palcami. Do tego jego krańce zostały zaprogramowane tak, by działały jako tzw. scroll. Panel działa strasznie niemrawo: przesunięcie wskaźnika myszy pomiędzy odległymi punktami to męczarnia. Sama klawiatura działa nieco lepiej, choć z jakiegoś powodu czasami wysyła do komputera nie te polecenia, które zostały wybrane. Co więcej, umiejscowienie panelu utrudnia korzystanie z klawiatury bez dotykania go, przez co czasami w trakcie pisania porusza się wskaźnik myszki. Na dodatek klawiaturka ma duże problemy z zasilaniem. Nawet po naładowaniu jej do pełna nie działa zbyt długo. Po półgodzinie użytkowania przestaje kontaktować, jej zasięg stopniowo się skraca i coraz częściej przesyła niewciśnięte kombinacje klawiszy. Dlatego warto korzystać z jej wyłącznika i pilnować, by nie pozostawała niepotrzebnie włączona.

 

Znów zawiesił się interfejs...

Z pilotem też są problemy. Trudno powiedzieć dlaczego, ale urządzenie dosyć topornie reaguje na wciskanie klawiszy. Często trzeba robić to ponownie, nawet jeśli pilot ma świeże baterie i jest skierowany prosto w odbiornik podczerwieni. Naszym zdaniem to wina oprogramowania, a dokładniej: niepoprawnie działającej usługi lirc, która odpowiada za obsługę pilota.

Brak przypisania klawiszy pilota w Boxee i Ultra OS też utrudnia życie – bez klawiatury nie da się w pełni korzystać z samego Boxee.

Mieliśmy też problemy ze stabilnością. Na przykład zanim udało nam się poprawnie włączyć Boxee, tj. przejść przez pierwotną rejestrację, uruchamialiśmy go siedmiokrotnie. Każdorazowo Boxee wieszał się przed ukończeniem rejestracji, przechodząc do zubożonego Ultra OS. Kilka razy urządzenie zawiesiło się podczas wyłączania, cicho szumiąc. Nie raz zawiesiły się jakieś wtyczki w XBMC, nie wspominając już o poszczególnych programach w Ultra OS.

Sam Ultra OS wygląda dosyć atrakcyjnie i działa całkiem fajnie, o ile akurat się nie zamrozi. Niestety, zdarza mu się to dosyć często ze względu na uruchamiane aplikacje. Całe szczęście, że ten system da się obsługiwać także za pomocą dowolnej klawiatury i myszki na na USB.

Gdyby nie te problemy, Ultra OS bardzo by nam się spodobał.

Pod koniec testów stwierdziliśmy, że najlepszy w tym urządzeniu jest czerwony przycisk na pilocie – wyłącznik, który działa praktycznie zawsze (z wyjątkiem FreeNAS-a), czy sprzęt się zawiesił czy nie. Niestety, nie raz musieliśmy go użyć.

Ocena artykułu:
Ocen: 8
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook