Multimedia i gadżety
Artykuł
Marcin Karbowniczek, Poniedziałek, 17 stycznia 2011, 09:00

Edimax MA-2000

Odtwarzacz marki Edimax bardzo dobrze się zapowiadał. Został opracowany na podstawie platformy firmy C2 Microsystems, bez wykorzystania najbardziej popularnego układu Realteka. Budził w nas nadzieję, że jako bezgłośny, tani i oparty na alternatywnym rozwiązaniu, będzie czarnym koniem tych testów. Niestety, zamiast tego okazał się czarną owcą, choć nie jedyną.

 

Zestaw, wygląd i porty

Tego, że nasze oczekiwania co do MA-2000 są trochę na wyrost, mogliśmy się domyślić już wcześniej. Tandetna, plastikowa obudowa raczej nie świadczy dobrze o wnętrzu. Zresztą wygląda ona tak samo jak wersja OEM produkowana przez firmę C2 Microsystems.

 

Z przodu znajduje się szary wyłącznik, kilka diod LED informujących o stanie urządzenia oraz klapka, za którą kryją się dwa porty USB. Biorąc pod uwagę wielkość klapki i obszar, jaki zajmują te dwa złącza, wyraźnie widać, że producent ma w planach, a może nawet oferuje wersję bardziej rozbudowaną, z jakimiś dodatkowymi wyprowadzeniami. Z tyłu znalazły się porty typowe dla odtwarzaczy: zestaw analogowych wyjść audio i wideo (w tym komponentowe), optyczny audio, HDMI, sieciowy i zasilania. Ponadto urządzenie wyposażono w rzadko spotykane w odtwarzaczach HD złącze S-Video.

 

 

Urządzenie może leżeć lub – dzięki plastikowej podstawce – być ustawione w pionie.

 

Dosyć pozytywnie na pierwszy rzut oka wyróżnia się dołączony pilot. Jest on bardzo płaski, a jego przyciski naciska się wygodnie. Niestety, ich rozmieszczenie nie jest intuicyjne – do końca testów nie zdołaliśmy się do niego przyzwyczaić.

 

 

Pilot jest zasilany baterią CR2025, a przynajmniej taka była w środku. Niestety, nie działała, choć jej napięcie nie było wiele niższe od nominalnego. Nie mieliśmy w redakcji idealnego zamiennika, ale znaleźliśmy kilka sztuk baterii CR3032, która jest co prawda grubsza niż CD2025, ale... jakoś się zmieściła... na wcisk. Dopiero dzięki niej mogliśmy zabrać się do testowania odtwarzacza.

 

 

Podstawowe parametry

Producent twierdzi, że urządzenie odtwarza następujące formaty plików.

 


Edimax MA-2000
Wymiary całkowite
(szerokość × wysokość × długość) (mm)
 140 × 40 × 210
Pobór mocy w trybie standby / w spoczynku / w trakcie odtwarzania filmu Full HD (W)  4/12/12
Średnie dobowe zużycie energii, zgodnie z wzorcowym sposobem użytkowania (Wh)  128
Głośność w trybie standby / w spoczynku / w trakcie odtwarzania filmu Full HD (dB)  -/-/-
Rodzaj interfejsu ethernetowego  10/100 Mb/s
Wersja firmware'u użyta w trakcie testów  IPB8LC004030911261
Polski interfejs nie
Czas uruchamiania się  25 s
Tuner ATV/DTV nie/nie
Obsługa serwerów DLNA / wbudowany serwer DLNA nie/nie
Działanie jako NAS  nie
Liczba testów, które urządzenie przeszło bezbłędnie: wideo (z 45) / audio (z 22) / obrazy (z 18)
 12/13/6

 

Instalacja i obsługa

Pomimo że problem z baterią rozwiązaliśmy dosyć szybko, przez pewien czas nie wiedzieliśmy, że nam się udało. Urządzenie i tak nie reagowało na polecenia pilota, a brak jakiejkolwiek diody na kontrolerze sprawiał, że nie wiadomo było, czy włożona bateria kontaktuje. Okazało się, że kontaktowała, ale kąt, pod jakim MA-2000 może odbierać sygnały pilota oddalonego o 50 cm, wynosi mniej więcej 20 stopni. Uniemożliwia to wygodne posługiwanie się urządzeniem.

 

Możesz nawet oglądać obraz z kamery sieciowej, o ile jest ona produktem Edimaksa

 

 

Główne menu odtwarzacza jest dosyć proste. Po wybraniu opcji USB Storage uzyskujemy dostęp do materiałów zgromadzonych na podłączonych nośnikach USB. Interfejs jest raczej prosty, a do tego szary. Nie pozwala nawet na wyświetlanie miniaturek ani podglądu filmów z listy.

 

 

Przeglądanie zasobów sieciowych jest zupełnie niemożliwie – Edimax żadnych nie znajduje.

 

Sieć niby działa

 

Zresztą to niejedyny problem. Przykładowo urządzenie nie pozwalało nam włączyć żadnej rozdzielczości wyższej niż 720p. Co więcej, gdy włączaliśmy jakiś film, jako domyślny sposób kodowania znaków pojawiał się... chiński, pomimo ustawienia angielskiego jako języka menu.

 

Odtwarzacz upiera się, by pokazywać napisy po chińsku...

 

...czego efekty widać na powyższym obrazku

 

Edimax MA-2000 miał też liczne drobne problemy z wyświetlaniem filmów oraz dosyć długo ładował kolejne pliki dźwiękowe.

Pomimo ograniczonej liczby funkcji i prostej, bezgłośnej budowy zużywał aż 4 W w trybie standby.

 

 

Dodatkowe funkcje

Teoretycznie Edimax ma kilka ciekawych funkcji uzupełniających. Obsługuje podgląd wideo z kamer IP i ma wbudowanego klienta BitTorrenta. Niestety, podobno pozwala na użycie wyłącznie kamer marki Edimax, a moduł BitTorrenta jest mało wygodny i na dodatek wymaga podłączenia dysku twardego USB, bo z pendrive'em nie współpracuje.

 

Tak jest!

 

 

Podsumowanie

Lekki, nieduży, nieco inny niż pozostałe – tak chcieliśmy napisać o tym urządzeniu. Niestety, jego wady długo można by wymieniać. Jest wykonane ze słabej jakości plastiku, a do tego przeszło poprawnie tylko 12 testów obsługi plików wideo. Nie radziło sobie najlepiej także z muzyką i obrazkami. O ile jest bezgłośne, to pobiera dosyć dużo energii – szczególnie w trybie standby. Ma koszmarnie działającego pilota, który musi znajdować się niemal dokładnie na wprost frontu. Ponadto odtwarzacz koniecznie chce interpretować wszystkie wczytywane pliki z napisami jako chińskie i nie pozwala włączyć rozdzielczości wyższej niż 720p. Pliki audio wolno się wczytują, a obsługa sieci praktycznie nie działa.

Edimax MA-2000
Zalety
  • Bezgłośny
  • Fajny z wyglądu pilot
Wady
  • Tandetna obudowa
  • Bardzo małe kąty odbioru sygnałów z pilota
  • Bardzo mała liczba obsługiwanych formatów wideo
  • Sieć praktycznie nie działa
  • Niemożność ustawienia trybu Full HD
  • Domyślny język napisów to chiński
  • Brak polskiego interfejsu
Do testów dostarczył:Edimax
Cena w dniu publikacji (z VAT):ok. 430 zł
Zobacz bieżące oferty:
RTV Euro AGD
619 zł
Komputronik.pl
733 zł
eMAG.pl
749 zł
Ocena artykułu:
Ocen: 13
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane