Chłodzenie
Artykuł
Filip Straburzyński, Wtorek, 15 września 2009, 22:35

UWAGA! 25 kwietnia 2011 roku ukazała się „dogrywka” „Dantejskiego testu schładzaczy”. Mimo to poniższy test pozostaje w dużej mierze aktualny, a to dzięki temu, że wiele z przetestowanych tutaj konstrukcji wciąż można znaleźć na rynku. W obu artykułach została zastosowana ta sama procedura i ten sam zestaw testowy, co pozwoliło użyć dynamicznej tabelki, która umożliwia porównanie aż 130 schładzaczy (kliknij, żeby przejść do tabelki). Odznaczenia Rekomendacja i Power z poniższego artykułu zachowują, oczywiście, ważność.

––––––––––––

Podsumowanie:

* W tym wentylator referencyjny Enermax Magma UCMA12 – 129 g.
** Różne wersje na rynku, możliwość otrzymania darmowych zapinek, możliwość dokupienia zapinek.
() W nawiasie podajemy wynik dla konfiguracji z dwoma wentylatorami.

 

Rekomendacje:

 

Jeden z najwydajniejszych schładzaczy w wyjątkowo przystępnej cenie.

 

Najlepsze „budżetowe” rozwiązanie na rynku! Wydajny, świetnie wyposażony, niewielki. Po prostu nowy standard!

 

Jeden z najwydajniejszych i najcichszych schładzaczy w przystępnej cenie, solidny montaż i niespotykana kompatybilność.

 

Jeden z najwydajniejszych i najcichszych schładzaczy w przystępnej cenie i niezbyt dużym rozmiarze.

 

Jedyny tak wydajny schładzacz, któremu trudno cokolwiek wypomnieć. Przy tym jest w świetnej cenie.

 

Schładzacz luksusowy – świetna wydajność i najwyższa jakość. Wsparcie producenta, jakiego próżno szukać u konkurencji.

 

Schładzacz o wybitnej wydajności i wysokiej jakości. Najlepszy system montażu na AM2/AM3.

 

Schładzacz o świetnej wydajności i jakości, a przy tym ma najlepszy znany nam system kontroli obrotów wentylatora.

 

Miss gracji testu schładzaczy. Nie znamy innej równie estetycznej konstrukcji, która nie musiałaby się wstydzić dużej głośności czy marnej wydajności. I choć nie jest to oczywiście nic wyjątkowego z praktycznego punktu widzenia, to jest to duży krok do zerwania z zasadą: jeśli ładnie wygląda, to na pewno jest słaby i głośny. 

 

 

Co kupić?

Pamiętajcie jednak, że są to jedynie nasze sugestie, a prawdziwy wybór stoi przed Wami. Musicie odpowiedzieć sobie na pytanie, do czego schładzacz będzie służył. I choć brzmi to kuriozalnie (no przecież do chłodzenia procesora – stuknij się w czerep, recenzencie!), to wbrew pozorom ta masa konstrukcji rozłożyła się na rynku po rozmaitych niszach. Schładzacze mają wiele różnych cech, różne są też priorytety.

  1. Schładzacz horyzontalny? Co prawda modele o takim układzie bardzo słabo wypadły w teście na naszym podkręconym Phenomie X4 9850 BE (żeby nie powiedzieć: nie wypadły wcale), ale to nie oznacza, że do niczego się nie nadają. Wręcz przeciwnie: to znakomite rozwiązanie dla kogoś, kto szuka konstrukcji, która poza schładzaniem procesora będzie dmuchała na okoliczne elementy, takie jak mostek płyty głównej, sekcja zasilania czy RAM. Oczywiście, mocne podkręcanie odpada, ale umiarkowane jest jak najbardziej możliwe, a do tego nie trzeba się martwić o dodatkowe chłodzenie wymienionych elementów. Schładzacz horyzontalny to dobre rozwiązanie również w przypadku obudowy o słabszej wentylacji (pod warunkiem że w bocznym panelu jest otwór na wysokości procesora) lub wyposażonej w duży boczny wentylator. W pierwszym przypadku dzięki takiej konstrukcji radiatora można łatwo poprawić chłodzenie większości komponentów bez dużych wydatków na wentylację, a w drugim lepiej wykorzystuje się generowany przewiew. Krótko mówiąc, jeden wydatek, a poprawia wiele aspektów działania komputera.
  2. Schładzacz „wieżowy”? Te konstrukcje są przeznaczone dla osób, które planują obniżyć wyłącznie temperaturę działania procesora. Efekt jest przeważnie znacznie lepszy niż w przypadku konstrukcji horyzontalnych, ale za to nie ma mowy o dmuchaniu przy okazji na inne, okoliczne elementy komputera. Są pewne wyjątki, jak Arctic Cooling Freezer 64 / 7 Pro czy Xigmatek HDT-S1283, które wyposażono w specjalnie wyprofilowane dolne blaszki lub dodano specyficzny „spoiler”, by część strumienia powietrza była kierowana na sekcję zasilania procesora. Jednak nie zawsze spełnia to swoje zadanie, szczególnie gdy zapinka wymusi np. montaż poziomy, tak że wentylator dmucha od spodu ku górze, a nie z prawej strony ku tyłowi. W przypadku tych konstrukcji chłodzenie procesora jest zatem przeważnie znacznie bardziej efektywne i powinien to być wybór tych, którym zależy na jak najniższej temperaturze tego układu. Jest jednak pewien warunek: obudowa musi mieć uporządkowaną i dostosowaną do takiego chłodzenia wentylację. Najlepiej, aby powietrze było zasysane w głównej mierze przez front obudowy, a wypompowywane przez tylną lub tylną i wierzchnią ściankę. Boczne otwory wentylacyjne nie pomogą, a mogą nawet pogorszyć warunki działania takiego schładzacza. Jeśli zatem takie otwory są, to na wszelki wypadek można spróbować je zablokować.
  3. Schładzacz z wentylatorem czy bez? Część dostępnych konstrukcji nie ma w komplecie wentylatora. Wbrew pozorom nie jest to wada. Schładzacze te wybierają ci, którzy szukają po prostu bezkompromisowych rozwiązań. Skłonni są zapłacić więcej, żeby mieć dokładnie taki efekt, jakiego szukają. Dla każdego co innego jest ciche, a co innego wydajne – i to jest właśnie ukłon w stronę tych, którzy nie lubią się dostosowywać. Taką konstrukcję warto rozważyć z jeszcze jednego względu: nie zawsze producenci dbają o jakość dołączanych do zestawu wentylatorów. Z tego samego powodu zakup drogiego radiatora i dołączenie do niego najtańszego wentylatora zupełnie mija się z celem. Z drugiej strony konstrukcje Thermalrighta, Prolimatecha czy Thermolaba (producentów, którzy przeważnie sprzedają swoje modele bez wentylatora) nie będą dobrym rozwiązaniem dla kogoś, kto nie czuje się dobrze zorientowany na rynku wentylatorów komputerowych. Jeśli zatem ma to być prosty wybór, to zdecydowanie lepiej wybrać inne konstrukcje.
  4. Schładzacz ze specjalnym wentylatorem czy tradycyjnym, wymiennym? Tutaj odpowiedź jest jednoznaczna, choć z jednym zastrzeżeniem. Zdecydowanie polecamy zakup modeli wyposażonych w wentylatory o standardowej ramce. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że z czasem łożysko się zużywa, a wymiana całego schładzacza z tego powodu jest dużo bardziej kłopotliwa niż wymiana wiatraka. Jest to też o tyle istotne, że większość wentylatorów na rynku wykorzystuje zamknięte łożyska ślizgowe bądź olejowe. Nie da się ich nasmarować po pewnym czasie, a jeśli nawet, to efekt jest prawie żaden. Dlatego konstrukcje, w których zamontowany jest standardowy wentylator, są zdecydowanie bardziej praktyczne. Chyba że względy estetyczne przeważają nad praktycznymi. Niestety, tradycyjna ramka nie jest zbyt subtelna. Modyfikujący swoje obudowy czy delektujący się przez okno w bocznej ściance pięknem działających komponentów raczej wybiorą konstrukcje ze specjalnie zaprojektowanym wentylatorem. I my tego oczywiście nie potępiamy, zwłaszcza że... takie osoby nie będą miały problemu z przerobieniem tradycyjnego tak, by pasował do schładzacza.
  5. Schładzacz niklowany czy nie? Powłoka z niklu to rozwiązanie jak najbardziej korzystne: poza efektem estetycznym zabezpiecza konstrukcję przed utlenianiem. Ma to znaczenie szczególnie wtedy, gdy blaszki nie są przylutowane do ciepłowodów, co niestety trudno sprawdzić. Z czasem konstrukcja może zacząć tracić na wydajności, ale nie jest to zagrożenie, które należy przeceniać. A zatem nikiel to rzecz pożądana, ale zdecydowanie nie niezbędna.
  6. Schładzacz mały, duży czy bardzo duży? Wbrew pozorom rozwiązania przystosowane do wentylatorów 92 mm nie są skazane na zepchnięcie jedynie do sfery rozwiązań budżetowych. Coraz więcej jest pomysłów na miniaturyzację przy zachowaniu wysokiej wydajności sprzętu. Oczywiście, wentylatory na mniejszych schładzaczach muszą kręcić się szybciej, by odprowadzić porównywalną ilość ciepła. Niemniej jednak wiele jest na rynku „chłodnych” procesorów, które nie wymagają wielkiego radiatora, żeby mieć odpowiednie warunki do działania. Można nawet powiedzieć, że gigantomania w dziedzinie chłodzenia procesorów jest coraz bardziej nieznośna. Nawet jeśli się podkręca, to nie zawsze trzeba stosować wielkie konstrukcje – niektóre mniejsze potrafią przewyższyć gorzej zaprojektowane duże. Warto przejrzeć nasze testy, aby przekonać się, że niektóre modele o wentylatorach 92 mm biją te wykorzystujące 120 mm. Ponadto mniejszy schładzacz to większa wygoda i mniejsze ryzyko, że coś będzie w komputerze kolidować. Więc jeśli nie potrzeba dużej konstrukcji, można bez wahania wybrać coś mniejszego.
  7. Korzyści ze schładzacza przystosowanego do pracy pasywnej. Czasem to jedyna praktyczna przewaga większych konstrukcji. Wbrew pozorom sam tryb pasywny nie jest tutaj czymś szczególnie pożądanym. Naszym zdaniem ma on większe znaczenie promocyjne niż faktyczne, zwłaszcza że schładzacz działający pasywnie i tak wymaga wydajnej wentylacji. Skoro zatem wentylacja musi być wydajna, to albo będzie ją słychać, albo wentylatorów w obudowie będzie tyle, że dodatkowy nie zrobi żadnej różnicy. Duży schładzacz pasywny to gwarancja wydajności przy niskim przepływie powietrza, np. za sprawą wentylatorów 120 mm pracujących z prędkością 400–500 obr./min. W takich warunkach konstrukcje bardziej zbite, o gęściej rozmieszczonych żeberkach będą radzić sobie wyraźnie słabiej od tych przystosowanych do działania pasywnego. Z drugiej strony nawet najlżejszy przewiew wywoływany przez wolniutko kręcący się wentylator to kolosalny zysk w wydajności względem trybu pasywnego.

 

Konkurs Palit Polska
Spis treści
Ocena artykułu:
Ocen: 125
Zaloguj się, by móc oceniać
yotomeczek (2009.09.15, 22:36)
Ocena: 0

0%
No jest wreszcie :)
Brak części opisowej przy poszczególnych schladzaczach rekompensuje rozbudowana lista zalet i wad.
Gratki za cierpliwość i poświęcenie przy produkcji tej kobyły :)
algirion (2009.09.15, 22:38)
Ocena: -2

0%
Oooooo.... takiego się nie spodziewałem. Brawa dla Ekipy :D

Moja buda nawet jest :)
grzybek1731 (2009.09.15, 22:39)
Ocena: -4

0%
Naprawdę się postaraliście, mega obszerny test.
Zaloguj się, by móc komentować
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane