Obudowy i zasilacze
Artykuł
Tomek Surmacz, Środa, 7 września 2005, 13:08

Metodologia i wyniki testów

Nasza platforma kładzie główny nacisk na linię +12 V. Zasilany jest z niej procesor oraz w głównej mierze karta graficzna. Linie +5 V oraz +3,3 V nie mają zbyt dużo do roboty. Zresztą sytuacja wygląda podobnie we wszystkich nowszych komputerach. Aby nieco urozmaicić testy, zasilacz podłączyliśmy do starszego zestawu z podstawką Socket A, w którym procesor zasilany jest z linii +5 V. Reszta komponentów (RAM, dysk, karta graficzna, itp.) pozostała bez zmian. Wyniki okazały się dość interesujące, zanim jednak do nich przejdziemy, kilka słów na temat metodologii.

Napięcia podawane przez zasilacz sprawdzone zostały standardowym, elektronicznym multimetrem. Tryb spoczynku to aplikacje biurowe, odtwarzanie w tle muzyki. Obciążenie procesora nie przekraczało 10%. Tryb obciążenia to równolegle pracujące programy Prime95 (obciążenie dla procesora) oraz 3DMark03 (obciążenie dla karty graficznej). Dysk ruszał głowicą od czasu do czasu, jednak te kilka watów różnicy nie spowodowało żadnych zmian w odczytach napięć.

Przeprowadziliśmy też pomiary wpływu temperatury zasilacza na podawane napięcia. Różnice pomiędzy zasilaczem zimnym a rozgrzanym były raczej na granicy błędu pomiarowego (0,01-0,02 V). Można zatem wnioskować, że SilverStone ST30NF jest mało wrażliwy na temperaturę (oczywiście w granicach rozsądku).

Zaczynamy od testów na platformie wykorzystującej procesor Athlon 64 (czyli główny nacisk na linię +12 V).



Wyniki w trybie spoczynku są bardzo dobre. SilverStone NightJar wykazał się całkiem niezłą regulacją napięcia. Norma ATX przewiduje dopuszczalne odchyłki napięć na liniach +12, +5, +3,3 V nie przekraczające 5% ich nominalnej wartości. Najgorzej regulowane napięcie +3,3 V wykazało odchyłkę na poziomie 2%.



Pod obciążeniem, wyraźnie zauważalnym zmianom uległa jedynie linia +12 V. Poprzednio praktycznie idealna. Teraz odchyłka od wartości wzorcowej wynosi 1%. Tutaj drobna uwaga. Podczas równoległego działania programu Prime95 i 3DMark03 napięcie na linii +12 V było nieco wyższe, wynosiło 11,92 V. Wynik zamieszczony na wykresie to rezultat obciążenia samym tylko programem Prime95. Z uwagi na to, że jest nieco "gorszy", to właśnie ten wynik uznaliśmy za "oficjalny".

Ciekawe wyniki natomiast uzyskaliśmy podłączając zasilacz do starszej platformy Socket A. Łączy pobór mocy jest praktycznie taki sam (procesor Athlon XP pracował przy częstotliwości 2100 MHz i napięciu 1,8 V), jednak regulacja zasilacza wypadła słabiej.



Linie +3,3 oraz +5 V nadal trzymają się na jednym poziomie. Najważniejsza jednak linia +12 V poleciała w górę. Niewiele, bo tylko o 2%. Jednak różnica jest wyraźnie widoczna przy pomiarach. Nie jest to zły wynik, jednak jak się raz zobaczyło równiutkie 12,00 V, to człowiek zaczyna więcej oczekiwać. Taka sytuacja jest jednak zupełnie normalna. Według speca od zasilaczy, Marcina Chrobaka z Zenfist.pl, modele posiadające wtyczkę ATX 12V, po podłączeniu do płyty, która takowej nie wymaga, zwykle podają napięcie +12 V ciut większe od wzorcowego.



Pod obciążeniem kolejny skok w górę na linii +12 V. Nieduży, jednak występuje. Linie +3,3 i +5 V nadal trzymają jednakowy poziom.
Podsumowując, podczas wszystkich testów największa odchyłka napięć od normy wyniosła 2,5%. Dopuszczalna wartość wynosi 5%, a przy chwilowym skoku napięcia dopuszcza się nawet 10% dla linii +12 V.

Na platformie wykorzystującej procesor Athlon 64 napięcia były znacznie bliższe ideału. W obu przypadkach zasilacz wykazał bardzo małe wahania napięcia pomiędzy trybem spoczynku a obciążenia. W typowych przypadkach można zaobserwować różnice sięgające 0,2 - 0,3 V. SilverStone ST30NF nie przekroczył granicy 0,1 V. Tu zaznacza się wpływ użycia znacznie lepszych komponentów, niż wymagałaby tego specyfikacja zasilacza. Rozrzut napięć pomiędzy trybem spoczynku a obciążeniem jest naważniejszym parametrem i tu do zasilacza SilverStone ST30NF nie można mieć żadnych zastrzeżeń.

Sprawdziliśmy również, jaką temperaturę osiąga obudowa zasilacza. W przypadku pracy biurowej, bez zbytniego angażowania procesora i karty graficznej, obudowa jest delikatnie ciepła. W zależoności od konkretnego miejsca, jej temperatura waha się w okolicach 35-39°C. Pod pełnym obciążeniem temperatura wzrasta do 42-47°C. Takie były temperatury w obudowie HTPC SilverStone Lascala. W dobrze wentylowanej (co nie oznacza wcale, że "głośno"), tradycyjnej obudowie temperatury spadają o około 5°C. W chwili pisania tego tekstu, tylni radiator w zasilaczu ma dokładnie 31°C - czyli o 10°C więcej niż wynosi temperatura otoczenia.

Oczywiście należy liczyć się również ze wzrostem temperatury procesora. Tradycyjne zasilacze wspomagają proces wentylacji obudowy. Zasilacze pasywne stanowią niestety kolejny grzejący się element. W zależności od procesora i typu chłodzenia wzrost może być różny. Nie da się jednak ukryć, że wystąpi. Zasilacz SilverStone ST30NF nie jest jednak produktem dla zwolenników overclockingu, zatem trudno przyjmować to za wadę. Ot, taki już urok zasilaczy pasywnych. Współczesne, rozbudowane rozwiązania chłodzące dla procesorów zostawiają spory margines bezpieczeństwa, zatem dodatkowe kilka stopni więcej to żaden powód do zmartwień. Istotne jednak jest, aby obudowa posiadała wentylator wydmuchujący powietrze, umieszczony pod zasilaczem. Dzięki temu, wzrost temperatury procesora nie będzie tak dotkliwy.

Ocena artykułu:
Ocen: 1
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane