Gry i konsole
Artykuł
Piotr Czyszczoń, Wtorek, 7 grudnia 2004, 20:33
Rok 1998 obfitował w trzy – bardzo ważne dla branży elektronicznej rozrywki – wydarzenia. Zachowując chronologię były to, kolejno: premiera drugiej odsłony Quake* oraz pojawienie się długo wyczekiwanego Unreala. Ostatnią niespodzianką był Half-Life. Producentem programu była debiutująca, nikomu nieznana na rynku gier firma – Valve Software. Pod egidą potężnego koncernu Sierra, przygody skromnego naukowca z tajnego laboratorium Black Mesa stały się prawdziwym przebojem. Half-Life zdobył szereg nagród i wyróżnień. Nawet prestiżowy The Wall Street Journal oraz telewizja CNN poświęciły nieco uwagi zjawisku o nazwie Half-Life.
Lawina ruszyła, tryumfalny pochód przez górne warstwy światowych list przebojów zaowocował dwoma oficjalnymi, komercyjnymi dodatkami do gry: „Opposing Force” i „Blue Shift”. Skupiona wokół Half-Life społeczność graczy również była bardzo aktywna. To dzięki niej powstał genialny moduł They Hunger i wiele innych, przydomowych produkcji. Nie można też nie wspomnieć o Counter-Strike. Jednakże fenomen CS-a zasługuje na oddzielny artykuł, więc nie będziemy się teraz nad nim zbytnio rozwodzić.

Dzięki wyżej wspomnianemu CS-owi i innym dodatkom, żywotność Half-Life’a była znacznie dłuższa niż innych komputerowych produkcji. Niestety, przytaczając słowa aforyzmu Stanisława Jerzego Leca „Wszyscy Bogowie byli nieśmiertelni” – także i król gier FPS (First Person Shooter) stał się w końcu zmurszały i niedołężny. Mijał rok za rokiem, zmieniały się standardy. Sześć długich lat od premiery pierwszej odsłony Half-Life to w komputerowej branży nieomal wieczność. Jednakże założyciele Valve Software – Gabe Newell i Mike Harrington – nie próżnowali! Ochoczo zakasali rękawy i w pocie czoła tworzyli dla miłośników przygód Gordona Freemana drugą część wielkiego hitu sprzed lat. Czynili to tak umiejętnie i z takim zapałem, że jeszcze nigdy w branży komputerowej rozrywki nie mieliśmy takiego – za przeproszeniem szanownych państwa – festiwalu cyrkowych klaunów. Przykłady? Można nimi sypać jak z rękawa! Kolejne zmiany terminów wydania programu. Hucpa i „podniecająca” dziennikarzy afera z wykradzionym kodem gry z komputera Gabe’a Newella. Gra „za kupony” w pudełkach z kartami graficznymi ATI (tutaj akurat dotarliśmy do szczęśliwego zakończenia!). Dodajmy jeszcze do tego nieco dziwaczne, odważne lub raczej szaleńcze wizje odnośnie dystrybucji oprogramowania. To tylko kilka przykładów – synteza – plotek, doniesień i „niusów”, którymi karmiła światek graczy firma Valve Software przez ostatnie lata. Część szalonych wyobrażeń programistów z Valve pozostała w sferze pobożnych życzeń. Niestety jedno z nich zostało zrealizowane i „wizja... Steamem się stała”... niestety.

Jeździec binarnej Apokalipsy... a Imię Jego... Steam!

Wielu, czy to powodowani złością, frustracją czy też z rozmysłem, nazywa Billa Gatesa „Antychrystem ery informacji”. Cóż, trudno nie rzucić pod nosem ciężkim słóweczkiem, kiedy ekran monitora migocze jakże uroczym „blue screenem”, tudzież setką innych błędów systemowych. Skąd ten –wydawałoby się – niezwiązany z Half-Life 2 wywód? Otóż, dla wszystkich miłośników Spiskowej Teorii Dziejów, tudzież obserwatorów latających spodków, mam nie lada gratkę. Microsoft wydał na świat jeszcze jednego „diabła”. Osobnik ten uraczył nas Steamem. Oprogramowaniem, które w teoretycznych założeniach jest rewelacyjne. Niestety praktyka jak zwykle zweryfikowała pobożne życzenia programistów. Steam – piękna idea, niestety rzeczywistość skrzeczy! Aby nie trzymać Was – drodzy czytelnicy – dłużej w niepewności. Tym, wyżej wspomnianym osobnikiem jest sam Gabe Newell. Były pracownik Microsoftu (tak, tak! zresztą większość zespołu Valve pracowała niegdyś dla Billa Gatesa!). Mówiąc z przekąsem, najwidoczniej absurdalne pomysły Newell wyniósł z macierzystej firmy, znanej przecież z wyjątkowej dbałości o jakość swoich produktów! No ale powróćmy do sedna sprawy. Steam w dniu premiery Half-Life 2 nie zdał egzaminu. Setki tysięcy szturmujących graczy po prostu stłamsiło i zatkało na jakiś czas konta i serwery. Bez rejestracji produktu zabawa w HL2 jest niemożliwa. Nietrudno więc sobie wyobrazić frustrację, jaka ogarnęła wielu niezadowolonych klientów Valve Software.

Niestety wydaje się, że na Steam jesteśmy po prostu skazani. Newell i jego drużyna zamierza kontynuować rozwój tej nieszczęsnej aplikacji (w końcu przynosi im krociowe zyski dzięki możliwości bezpośredniego zakupu oprogramowania poprzez łącze internetowe). Miejmy jedynie nadzieje, że niedogodności zostaną z czasem ostatecznie usunięte. Pomijam tu kwestię naszej szarej, rodzimej rzeczywistości. W końcu chłopaki z Valve nie odpowiadają za rachityczny rozwój sieci internetowej w naszym pięknym kraju. Przejdźmy jednak do sedna sprawy. Ponieważ wszystkie niedogodności związane z instalacją i rejestracją Half-Life 2 znikają w momencie, kiedy zagłębiamy się w meandry świata gry!

Ocena artykułu:
Ocen: 3
Zaloguj się, by móc oceniać
gkol (2004.12.07, 20:42)
Ocena: 0

0%
"Wake up Mr.Freeman. Wake up and smell the ashes." smilies/tongue.gif
CarnAge (2004.12.07, 20:45)
Ocena: 0

0%
oj tak! smilies/szczerbaty.gif Ale najpierw FEEL THE PAIN... czyli zainstaluj STEAMa smilies/lol2.gif smilies/szczerbaty.gif
*Konto usunięte* (2004.12.07, 20:59)
Ocena: 0
Powrót legendy? Kolejna nudna strzelanka z potworami.
Kosh (2004.12.07, 21:00)
Ocena: 0

0%
Tak a propos tego Stridera - czy czasem nie tak brzmiała xywa pewnego gościa we Władcy Pierścieni, w najbardziej znanym polskim tłumaczeniu przetłumaczona jako Obieżyświat? smilies/wink.gif
regis (2004.12.07, 21:03)
Ocena: 0

0%
Bleee, czemu screeny bez AA? smilies/krzywy.gif
pia (2004.12.07, 21:09)
Ocena: 0

0%
fajna recka w fajnym stylu napisana smilies/wink.gif
CarnAge (2004.12.07, 21:11)
Ocena: 0

0%
CYTAT(Kosh @ Dec 7 2004, 21:00)
Tak a propos tego Stridera - czy czasem nie tak brzmiała xywa pewnego gościa we Władcy Pierścieni, w najbardziej znanym polskim tłumaczeniu przetłumaczona jako Obieżyświat?  smilies/wink.gif



A i owszem a pamiętasz KTO nosił to miano smilies/szczerbaty.gif
U Łozińskiego był to niejaki Łazik. Przez chwilę nie załapałem w tym tłumaczeniu "Władcy" o KOGO chodzi buhahahahah smilies/lol2.gif
if22 (2004.12.07, 21:18)
Ocena: 0

0%
Na stronie drugiej powinno być bin Ladenem a nie ibn.
pila (2004.12.07, 21:19)
CYTAT(if22 @ Dec 7 2004, 21:18)
Na stronie drugiej powinno być bin Ladenem a nie ibn.

"bin" to forma niepoprawna, choć spopularyzowana przez prasę. Poprawna forma to "ibn".
traczyk27 (2004.12.07, 21:20)
Ocena: 0

0%
niezla recka smilies/thumbup.gif
Zaloguj się, by móc komentować
Aktualności spokrewnione
Facebook