Obudowy i zasilacze
Artykuł
Patryk Grzechnik, Poniedziałek, 22 listopada 2004, 23:42
be quiet! BQT P4-400W-S1.3

Już sama nazwa tego zasilacza mówi nam, że powinniśmy mieć do czynienia z bardzo cichym zasilaczem. Jednostka be quiet! rzeczywiście charakteryzuje się bardzo niskim poziomem hałasu, z odległości większej niż 10 cm jest po prostu niesłyszalna. Dodatkową zaletą zasilacza jest efektownie wykończona obudowa, stawiając be quieta wraz z Revoltekiem, Topowerem 400 W oraz Fortronem na pierwszym miejscu pod względem estetyki wykonania obudowy. Za chłodzenie tego bardzo cichego modelu odpowiadają dwa 80-milimetrowe wentylatory, które podobnie jak w przypadku zasilaczy Topower, mają bardzo duże problemy z szybkim obracaniem się ;). Kabelki są długie i starannie zaplecione, kabel zasilający posiada osnowę z tworzywa sztucznego, dodatkowo do dyspozycji mamy aż 6 wyprowadzeń zasilania dla dodatkowych wentylatorów wentylujących wnętrze komputera.







Dopuszczalne obciążenia dla zasilacza be quiet!:



Enermax 353 Watt FMA

Co tu dużo mówić - zasilacz z najwyższej (zarówno pod względem jakości jak i ceny) półki. Cenowo znacząco odbiega od reszty stawki, dając w zamian "jedynie" 353 watów. Podobnie jak w przypadku Fortrona mamy tu do czynienia z ręczną regulacją obrotów wentylatorów. Zasilacz niczym szczególnym pod względem wizualnym się nie wyróżnia, przy Topowerze 400 W czy przy Revoltec'u wypada wręcz blado. Kabel zasilający jest zabezpieczony osnową z tworzywa sztucznego, pod którą znajduje się metalowa plecionka. Jak na zasilacz o dość małej mocy oferuje nadzwyczajnie dużo wtyczek molex - znajdziemy ich aż dziewięć. Do zasilacza dołączony jest dodatkowo rozdzielacz przyłączany właśnie do gniazdka molex, służący do zasilania dwóch napędów SATA oraz nalepka na obudowę.







Tabliczka znamionowa Enermaxa:



Ocena artykułu:
Ocen: 2
Zaloguj się, by móc oceniać
Artykuły spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane