Gry i konsole
Artykuł
Krzysztof Marcinkiewicz, Niedziela, 21 listopada 2004, 22:58
"Niech Was szlag, konsolowcy!" - większość z nas - pecetowców - ma ochotę wykrzyczeć to zdanie na samą myśl, że gra Grand Theft Auto: San Andreas już w październiku miała swoją premierę na Playstation 2. Posiadacze pecetów muszą czekać jeszcze blisko rok! Czy jest powód do nerwów? Oczywiście, że tak! Ale tych jak najbardziej pozytywnych. Jest bowiem na co czekać. Najnowsza część GTA bije na głowę wszystkie swoje poprzedniczki, a konkurentów miażdży z kretesem. Ponieważ był już precedens, także odważę się nazwać San Andreas po imieniu: gra jest zajebista! Chcecie wiedzieć dlaczego?
Bezlitośnie i wulgarnie wdarła się na rynek gier. Grand Theft Auto III i Vice City rozbiła w pył. Mafia i True Crime nie miały szans. Po Driv3rze ze swoim wielomilionowym budżetem nie zostało więcej niż z Tico po zderzeniu z tirem. Ba! Pod względem komercyjnym San Andreas sprzedaje się lepiej niż najnowszy Harry Potter. Sukces moralny? Jak najbardziej! Lecz tym razem w zupełnie innym stylu. To już nie włoska mafia na ulicach Liberty City. To już nie gangsterka w Vice City w stylu Policjantów z Miami. Tym razem poczujemy czarne wibracje. Klimat Zachodniego Wybrzeża w rytmach rapu i powstającego dopiero hiphopu. Nie będzie kompromisów! Rockstar wprowadza serię na zupełnie inny poziom, otwierając przed graczami czarną wizję trzech największych metropolii stanu San Andreas: Los Santos, San Fierro i Las Venturas. Miasta, które w rzeczywistości są odpowiednikami Los Angeles, San Francisco i Las Vegas. To już nie trzy dzielnice wielkiego miasta. Tym razem do dyspozycji oddano nam cały stan. I wierzcie mi - dużo godzin minie, tony samochodów ulegną kasacji i hektolitry krwi się przeleją, nim dobrniemy do kresu tej raperskiej opowieści.

Chłopaki z sąsiedztwa, czyli jak CJ wpada po same uszy...

Rok 1992. Liberty City. Carl Johnson, zwany przez przyjaciół "CJ", otrzymuje wiadomość o śmierci swojej matki. Została zamordowana. Carl kilka lat wcześniej zerwał ze swoją gangsterską przeszłością i spróbował nowego życia w wielkim mieście. Odciął się od brata, z którym był przywódcą dzielnicowego gangu. Teraz wraca, by zmierzyć się z przeszłością, przed którą uciekał. A ta dogoni go w mgnieniu oka. Ledwo wsiądzie do taksówki przed lotniskiem Los Santos, a już wpadnie w łapy skorumpowanych gliniarzy, którzy potrzebują kozła ofiarnego w sprawie zabójstwa policjanta. Wyrzucony z pędzącego radiowozu, nieopodal swojej dzielnicy, CJ wraca na stare śmiecie. Przygarniają go starzy kumple, a także brat z siostrą. Carl widząc, jak jego rodzinne okolice staczają się do rynsztoka, postanawia pozostać w mieście i przywrócić stary ład. Nie będzie to proste, bo konkurująca banda nazywająca się Ballas już rządzi dzielnicą i sprzedaje crack okolicznym ziomalom. Jeśli jednak ma się takich zaradnych kumpli jakich ma CJ, to wszystko jest możliwe. I właśnie przed tym zadaniem stawiają nas twórcy gry.

Tym razem scenariusz nie jest wyłącznie dziełem Rockstar North. Współautorem jest DJ Pooh, którego polscy gracze powinni kojarzyć jako scenarzystę takich filmów jak The Friday - Piątek (z pozostałymi dwiema częściami nie miał już nic wspólnego), czy The Wash - Hiphopowa Myjnia. Od razu zaznaczam, że zarówno fabuła, jak i dialogi San Andreas bardziej skłaniają się ku The Friday, niż The Wash. Już w poprzednich częściach Grand Theft Auto wątki fabularne były bardzo rozbudowane - przerywniki filmowe kipiały akcją i błyskotliwymi, często kontrowersyjnymi dialogami. W przypadku San Andreas jest jeszcze lepiej. Przerywników jest więcej i są o wiele bardziej dynamiczne, niż w poprzednich częściach. I nie mam na myśli akcji, którą w nich oglądamy, lecz pracę kamery. Tym razem przerywniki nakręcono w typowo holywoodzkim stylu. Co więcej, wszystkie są generowane w czasie rzeczywistym - co to oznacza? Są one interaktywne ze środowiskiem gry, czyli program zapamiętuje porę dnia, warunki pogodowe, ubiór i figurę głównego bohatera. Nie pozostawiono miejsca na żadne błędy, wszystkie filmy są dopracowane niemalże do perfekcji. Jednak fabuła nie jest przedstawiana wyłącznie w postaci przerywników. Często jeżdżąc po mieście ze swoimi ziomalami będziemy słyszeć ich rozmowy, co także rozwinie naszą wiedzę na temat wydarzeń opowiadanych w grze. Z jednej strony uatrakcyjnia to (czasami) długie podróże z jednego krańca miasta na drugi, a z drugiej wyjaśnia nam niedopowiedziane w filmach wątki.

DJ Pooh odwalił kawał dobrej roboty, uatrakcyjniając scenariusz o czarny humor, który idealnie wpasowuje się w całość. Już sam początek gry, w którym wielcy gangsterzy z dzielnicy muszą uciekać przed Ballasami na BMX-ach jest zabawny. Później jest jeszcze lepiej - podczas akcji ostrzeliwania bandziorów wszyscy walczą prócz jednego... Biga, który zajęty jest spożywaniem hamburgerów z okolicznego fastfoodu. Nie obyło się tez bez analogii do znanych wydarzeń czy też filmów. Nawiązania są zarówno poważne, jak i parodiujące. Uśmiejecie się, biorąc udział w misji zemsty rapera, któremu kumpel z celi ukradł tekst do piosenki. Im dalej będziemy się posuwać w scenariuszu, tym wszystko bardziej się będzie gmatwać, a CJ wpadać będzie w coraz poważniejsze tarapaty. Kłopoty, z którymi nie chciałby mieć nawet do czynienia sam Tommy Vercetti.

Galeria barwnych postaci, które przewijają się przez scenariusz, to ważny element San Andreas. Twórcy nie kryli, że tworząc pewnych bohaterów pisali ich kwestie pod konkretnego aktora. Jeśli więc powiem, że swoich głosów użyczyły takie sławy, jak Samuel L. Jackson, James Woods, Chris Penn, Peter Fonda, czy Ice T, to powinniście mieć ogólny przekrój tego, z kim CJ będzie miał do czynienia. Spoilerować nie będę, gdyż zbyt wiele wątków jest ze sobą powiązanych. Omawiając je, musiałbym Wam za dużo zdradzać szczegółów, a wierzcie mi, że to, co na Was czeka, przebija GTA3 i Vice City razem wzięte!

Ocena artykułu:
Brak ocen
Zaloguj się, by móc oceniać
czesiu (2004.11.21, 23:06)
Ocena: 0

0%
cos czuje ze mafia pozostanie u mnie na pierwszym miejscu jesli chodzi o tego typu gry... smilies/wink.gif
banan (2004.11.21, 23:21)
Ocena: 0

0%
Może się czepiam, ale gdzie wschodniemu wybrzeżu do Las Vegas, San Francisco albo Los Angeles? Chyba że się mylę smilies/smile.gif
poc (2004.11.21, 23:27)
Ocena: 0

0%
A ja coś czuję, że już niedługo, po takim wspaniałym symulatorze rzeczywistości, nasza młodzież też "weźmie sprawy w swoje ręce"
Marxter (2004.11.21, 23:28)
Ocena: 0

0%
Czekam na wersję PC...
*Konto usunięte* (2004.11.21, 23:31)
Ocena: 0
a czemu nie 10 za grywalność?
czesiu (2004.11.21, 23:33)
Ocena: 0

0%
zajebiscie ziomalsko-simsowata gra... to bedzie prawdziwy hit wsrod naszej mlodziezy smilies/tongue.gif
Kokosz (2004.11.21, 23:38)
Ocena: 0

0%
To będzie hit... na świecie już jest... w Polsce też będzie... ale nie dyskutujmy o wpływie GTA na psychike młodzieży smilies/wink.gif
Morgan87 (2004.11.21, 23:42)
Ocena: 0

0%
Woooow !!!!. Jak słyszę GTA, to mnie ziarki po plecach pszechodą.
Nie ma wątpliwości, gry z seri GTA, to kultowe gry. Niemogę sie doczekać aż wyjdzie na kompa !!!
Morgan87 (2004.11.21, 23:43)
Ocena: 0

0%
błędy w pisowni były zamierzone. smilies/tongue.gif
edo (2004.11.21, 23:43)
Ocena: 0

0%
sorry-ale czy nie zapomnieliście o przecinku podając wysokość ceny?... (wiem , wiem; nie zapomnieliście- to taki mój żart-adekwatny do ceny)
Zaloguj się, by móc komentować
Aktualności spokrewnione
Facebook
Ostatnio komentowane